Uncategorized

Dziecko. 34

Dziecko. 34
Po weekendzie zaczelo mnie nosic. Nadal nie dzwonil, moze odpuscil… ?
Moze jednak nie jest tak zle.
Pomyslalam o mojej nowej podopiecznej. Poszlam na Skromna, kupilam dlugi zelowy czlonek, podwójny, dla kobiet i duza tube zelu… Andrzeja nie bylo, i dobrze i zle. Nie ma co…
Juz bez zapowiedzi poszlam do mlodego.
– Jest matka ?
– Nie, ale w godzinie bedzie…
– Poczekam.
– A co wy macie za uklad ?
– Babski, a co ?
– Podoba mi sie, gdy wtedy wrócila, byla taka przestraszona, ze nie chciala w ogóle ze mna gadac… Poleciala od razu do lazienki i nic… Pytalem, co sie stala. a ona nic…
– Mogles jej powiedziec…
– Zaczalem, ze dlaczego jest mokra skora nie pada, czy sie oblala, czy co ?
– I ?
– Musialem docisnac… az w koncu sie wygadalem…ze dzwonilas…
– I ?
– Poplakala sie i powiedziala, ze jest jej tak wstyd przed Toba, ze juz w ogóle sie nie pokaze…
– Glupia…
– To samo jej powiedzialem, dodalem, ze jak cos Ty robisz, to znaczy, ze tak mam byc… a ona na to, ze sama poprosila, a moze ty nie chcialas… ?
– Zgadza sie.
– Powiedzialem, ze Ciebie nie mozna zmusic do niczego wbrew Tobie.

Powiedzial… ma racje, ale co to ma wspólnego z moim zyciem, wiele rzeczy zrobilam ostatnio wbrew sobie. Sama siebie nienawidze za to, a gdy zadzwoni telefon to dostane ataku paniki… Ale to pózniej.
– Dobrzej jej powiedziales, poprosila mnie o nauke, pamietasz pod drzwiami… ?
– Pamietam, pamietam… i co ?
– Bedziemy ja uczyc, ale nie spodoba ci sie cel…
– A jak i jest ?
– Samodzielnosc w podejmowaniu decyzji, uwolnie ja od jej wlasnych ograniczen, aby zaczela zyc wlasnym zyciem, a nie chowala sie w domu ze zboczonym synkiem…
– O…
– Tobie tez to wyjdzie na dobre, znajdziesz sobie panienke i ozenisz sie z nia..
– Za duzo kombinujesz szefowo, obciagniesz mi, czy mam cie zerznac… a moze wylizac wszystkie dziurki…?
– Zrobimy niespodzianke mamusi, a dogodzisz mi inaczej…

Wyciagnelam nowego przyjaciela, az gwizdnal…
– Rozgrzejesz mnie nim…
Rozebralam sie do naga i pierwszy raz nie czulam sie gola przed nim. On równiez szybko wyskoczyl z ciuchów, stanal mu oczywiscie, ale tez nie traktowal tego jako seksu miedzy nami.
Fajne uczucie, jestesmy nadzy i nie myslimy o tym. Czuje sie duzo bardziej przy nim swobodnie, niz kiedys przed mezem, no wlasnie… kiedys…
Poszlismy do sypialni, duze lózko nie scielone, wiec wskoczylam od razu i rozlozylam nogi.
– Tylko dobrze nasmaruj tego potwora…
– Jestem ciekaw ile wejdzie… ?
– Nie przesadzaj, ma z 40 centymetrów, nie jestem studnia…
– Ale podobno kobiety rozgrzewaja sie pod wplywem i moga przyjac nawet wielkiego…
Od razu przypomnialam sobie Khalida, oj, tak, moga gdy chca, nawet w tylek… az zaswedzialo z przyjemnosci…
– Ty nie badz taki do przodu, bo cie z tylu zabraknie…
– Przepraszam.
– No…

Nasmarowal, wgramolil sie do mnie…
– Moge ja pocalowac… ?
– Nie, ty dzis jestes jak boy hotelowy, do obslugi…
To, ze mnie rypal jak chcial nie swiadczy o niczym. Kazdy dzien jest inny i kazdy seks jest inny.
Przylozyl go, jest ciekawie, wyglada na duzego, fajny rózowy. Wsunal… ach.. nabieram ochoty…
– Glebiej…
– Wszedl… poczulam jak rozpiera, jak wypelnia, jak moja cipka go obejmuje…
– Powoli, niech sie rozgrzeje…
– Mówilem…
– Nie gadaj tyle…
Wsuwal i wysuwal… to, ze byl zelowy robilo jego sluszna grubosc dosc znosna… ale nie powiem, czulam go…
Zaczelam szczypac brodawki, a on powoli przyspieszal…
Jest dobrze, jest cholernie dobrze… rece na nim wygladaly dziwnie, a jego kutas wydawal sie zupelnie maly… rozszerzylam bardziej… i wszedl glebiej…
Dotknal scianki pochwy, uderzal i draznil… poczulam znajome ciepelko… dostane orgazm i chce tego…
Zamknelam oczy, lekko scisnelam nogi, byl dobrze nasmarowany, wchodzil jak tlok… czulam go calym brzuchem, nakrecalam brodawki… i slyszalam swój szybki oddech…
Napielo mnie mocno… i sama jeszcze sie docisnelam…
– O cholera… dobry…

– Chce d**gi i trzeci…
Podnioslam biodra do góry, nogi do góry, zlaczylam je i jakby ktos rypal moja szparke…
On bral mnie wezem, a ja czulam kazda wypustke na min…
Przytrzymal jedna reka moje uda i nadal takiej szybkosci temu gwaltu, ze doslownie wystrzelilam d**gi i zaraz trzeci, bo jak mnie zlapie to trzyma, wiecie…
– Pusc… i nie rób nic…
Padlam jak dluga… a on przytulil sie do moich piersi i delikatnie je ssal. Mily jest…
– Dobrze ci ?
– Dobrze…
– A jak odczucia ?
– Mimo wszystko duzy, ale przyjemny, nagina sie… i nie jest zimny… jak korek.

Lezelismy tak sobie, nadzy, ja z potworem w cipie, caly czas mnie trzymalo w tak fajny sposób, inny od kutasa,,,
On dotykal moich ud, gladzil je, przeciagal palcami, jak tamten grubas… och, to wspomnienie bedzie silne dla mojej wyobrazni…na wiele lat…
– Moge… ?
– Nie ! Jest dobrze…
Chyba na troszke odlecialam… ale otwierane drzwi uslyszalam…
– Jestem, zaraz bedzie obiad…
To ona, oj obiadu to teraz nie bedzie…
– Gdzie jestes ?
– Tutaj mamusiu…
Weszla i zdebiala…
– O cholera…

I wtedy zaskoczyla mnie w najlepszy sposób jaki mozna… rozebrala sie w sekunde, do nagosci…
Bez slów, bez zastanawiania sie, automatycznie. Mówilam jej, jak suka widzi kutasa to ma kleknac… i ona to zrobila, zobaczyla i bez myslenia zrobila to, co powinna… plus… i to wielki…
Naslinila sobie reke i od razu do cipy… oj, ta kurewka sie rozkreca…
Przeszla nade mna i pocalowala w usta…
– Witam moja Pania… moge ?
– Oczywiscie…
Usiadla sie mi w nogach i zaczela przymierzac…
– On jest od tego, zostaw…
Mlody zerwal sie, wzial zel, nasmarowal weza, potem patrzac matce w oczy, jej cipke… oczywiscie troszke za dlugo…
Potem przylozyl i d**ga reka zaczal przysuwac ja za tylek… Gdy wsunal sie w cipe… jeknela…
– Przyjemny… co ?
– Bardzo… ale duzy dosyc…
– Zaraz bedziesz dziekowac za to…
Brodawki zrobily sie duze, co przy jej dosc malych brazowych kóleczkach bylo widac z daleka…
– Plyniesz juz… ?
– O tak…
Glos pelen podniety i drzacy od napiecia…

Mlody nie próznowal, wsunal juz w polowe jej cipki…
Jestem jednak zboczona juz na maksa. Sama pozwalam i zachecam, aby syn wkladal w cipe matki wielkiego sztucznego czlonka. Aby byl przy niej i swojej kochance nagi, i aby je obslugiwal.
Jestem zboczona, bo widok ten bral mnie jeszcze bardziej… a podniecenie jego matki, jej szklace sie oczy i usmiech powodowal ruch moich bioder. Nie tylko jego reka, ale teraz i ja wpychalismy w nia maszyne seksu…
Doszla do dna macicy… az wciagnela powietrze…
– O mój Boze… ale on jest piekny…
Prawie schowal sie w nas, jedyny kawalek, który zostal, to miejsce akurat na jego dlon…
Polozylam sie, ona równiez, zamknelam oczy…
– Mlody, zgwalc nas…
Jego reka zaczela jazde… wszystko wrócilo… napiecie, natezenie, szorowanie cipy, odlot…
Puszczalam soki i czekalam… za kazdym razem uderzal lekko moja cipe, a potem wiedzialam, ze dotyka jej…
Dostalam czwarty, a ona pierwszy… oznajmila to takim krzykiem, ze dobrze, ze maja dom…
– Mozemy przestac… zawolala…?
– A dlaczego ?
– Bo zwariuje…
– Jedziesz…
Rozluznilam sie zupelnie… to byl najwyzszy akt seksu, moje cialo juz nie reagowalo… oprócz oczywiscie piatego…
Ona… gdy dostala swój… popuscila…
– Przep…
– Dobra, przestan… bo sie wykonczymy… ale nie wyciagaj…

Przestal ruszac reka i zaczal nas calowac po cipkach, i udach… prawie jego pocalunki bolaly… tak skóra byla podniecona…
Uspokajalam sie powoli… Podnioslam sie na rekach, ona trzymala sie za glowe… waz w jej cipce wygladal bosko, miala male wargi, wiec byl tylko on i jej brzuch… Wygolona, ladnie… a… no wlasnie…
– Masz korek ?
– Oczywiscie…
– Mlody, wkladasz nam w tylki, jak szalec to szalec… !!!
Podniosla glowe, jej oczy pokazywaly strach… zobaczymy kurewko, czy dasz rade…?
Nasmarowal teraz nasze tylki i juz bezceremonialnie wlozyl kazdej…
Duzy… dla mnie, a dla niej musial byc olbrzymi…ale nie protestowala…
Te same ruchy, raz ja, raz mnie… po minutce wchodzil we mnie jak w maslo, mój tyleczek przyjmuje juz wszystko… ale jej twarz zdradzala cierpienie.
– Wytrzymaj kochana…
– Nie moge…
– Wytrzymaj… juz niedlugo… odprez sie…
– Jak ???
– Zamknij oczy i odlec…

Nastepna minuta…. i przystala jeczec… to znaczy zaczela, ale zupelnie inaczej… wiadomo… puscilo ja i zaczela przyjmowac go z rozkosza…
Swoim tylkiem naciskalam coraz mocniej i o dziwo, chowal sie wiecej, niz w cipach…
Mlody byl caly czerwony, jago kutas byl do wyrwania, tak stal… biedak…
– Mlody zerznij mamusie w cipe…
Ta sie od razu podniosla i dostala takie oczy, ze…
– Nie dam rady…
– Dasz … !
Zamilkla… a ten zaczal ladowac sie na nia i przylozyl…
– Badz delikatny prosze… powiedziala…
Nachylil sie nad nia i pocalowal w usta..
– Bedzie dobrze…
Wszedl w jednym ruchu, ona otworzyla usta i zamkneli sie w pocalunku. Objal jej glowe, ona jego, a ja przygladalam sie jak zaczarowana. W swoim tylku czulam jak on jezdzi w jej cipie… tez zamknelam oczy i oddalam sie temu najmilszemu uczuciu na swiecie… przyjemnosci z seksu…
Jeczala, on byl coraz szybszy… az poczulam, ze wyrwal… spojrzalam… a ten juz lal jej do buzi… przyjmowala wszystko, dotykala jego brzucha, jajek i czlonka… To byla piekna rozkosz dogodzonej kobiety…

– Dziekuje Karolinko… szepnela…
– Ja równiez… teraz on…
– A ja poprosze ostatni orgazm twoim jezykiem, a nawet dwoma…
Wyciagnelam weza, podnioslam noge…
Ty do cipy, a ty do tylka…
Zrozumieli… matka i syn, i ja zboczona kobieta.
Czy jestem zla…?
Czy moje wyrachowanie nie przekracza juz norm ?
Czy cienka linia normalnosci nie zostala juz dawno zerwana ?

Jestem kobieta, która nie jest w stanie juz zobaczyc w przeszlosci drzwi, które zostaly otworzone i przez, które MÓJ kochanek mnie przeprowadzil…
Moja droga jest zawila i pokrecona. Nie ma odwrotu. Jestem jaka jestem i nie bede za to przepraszac.

Napielam sie, ich jezyki swidrowaly mi w glowie, dostane ostatni, popuszcze, zlacze te matke i jej syna w swojej perwersji, i bedzie mi kurwa dobrze.
Dostalam, siknelam, a potem nachylilam sie do ich ust. Wszyscy calowalismy sie nawzajem. Jeszcze byla jego sperma, teraz bylam ja i niewyobrazalna cielesna milosc trojga ludzi.
Gdy przestalismy, kazdy byl w swoim swiecie rozkoszy, z kazdym w tej sypialni.
– Ale odlot…
– Karolino, cos ty zrobila… ?
– To jest seks z DAMA. Do zapamietania…
– Do konca zycia…
Przytulila sie do mnie. Poglaskalam ja, pocalowalam w czolo, jego w usta i zaczelam sie zbierac…
Oni zostali, ale raczej wykonczeni, chociaz… za mlodego nie recze… mial tyko jeden strzal.

Musze do domu. Moja rodzina nalezy do mojej opieki.
Nastepny tydzien spokojny, juz odradzala sie moja nadzieja, gdy zadzwonil telefon. ON.
– Moge zaprosic cie na obiad ?
Ale kultura, az sie zdziwilam… moze cos przemyslal…?
– Dobrze, kiedy ?
– Ty zdecyduj…
Jeszcze lepiej…
– Jutro, o 13…
– Super, na rogu ulicy podjade…

Skombinuje kilka godzin wolnego, tak w razie czego… i rozmówie sie z nim…
Cale przedpoludnie nosilo mnie. Jola widziala, ze szykuje sie cos, ale ani slowem nie zapytala sie.
Jesli mamy sie rozmówic, to musze byl i stanowcza i elegancka…
– Jolu, bede miala o 13 spotkanie biznesowe, tak na kilka godzin…
– Dobrze.
Nie podniosla nawet glowy… trudno.
Jade. jest juz cieply maj, wiec pozwolilam sobie na krótsza sukienke, ale nie za bardzo, perly i szpile.
Zajechal. Mial kwiaty dla mnie…
– Tak jak za dawnych czasów…
– Przepraszam cie, bylem nachalny i chamski… moze odbudujemy nasze relacje w takim klimacie jak na poczatku naszej znajomosci… ?
– Jesli nie bedziesz sie narzucac, mam przeciez rodzine, której nie moge stracic, to mozemy…
– Super, zapraszam cie na obiad.

Pojechalismy do lokalu, juz balam sie, ze do Roberta mnie wezmie, ale nie…
Zjedlismy obiad, rozmowa o wielu sprawach, ale wszystkie neutralne. Pilnowal sie.
– Chcesz do galerii ?
– Niekoniecznie…
– Chcialbym kupic zegarek.
– Ok.
Szlam z min i wspominalam jak tresowal mnie kiedys przy cukierni. Kazal wtedy mi przy ludziach sciagnac majtki. Jakie to bylo podniecajace, poczulam te atmosfere, moim nerwom wrócil ten sam dreszcz. Cipka momentalnie zrobil sie mokra…
Oczywiscie nic nie powiedzialam, on jakby nie pamietal… Bylam powsciagliwa i czujna…

Ale to uczucie dzialalo… jest fajnie, nawet rozmarzylam sie, gdyby tego nie spieprzyl… mogloby nam byc naprawde dobrze… Tylko co on teraz wymysli…?
Ale nie, byl spokojny, kupil zegarek i wyszlismy. Nawet kolo butiku Anki nie przeszlismy…
– A wiesz, ze chlopaki z wulkanizacji musieli sie przeniesc ?
– Nie, nie wiem, a cos sie stalo ?
– Cos z czynszem sie nie dogadali…

Nastepne wspomnienie, chyba jemu tez sie podobalo ( czesc 3 ) Tak, to wtedy bylo zajebiste…
– Pójdziemy na spacer… ?
– Jak chcesz…
Dlugo nie bylam na spacerze z facetem…Boze… kiedys z moim wychodzilismy… lata temu…
Szlismy obok siebie, nawet nie zlapal mnie za reke… a dalabym sie poprowadzic… prawie nie ma ludzi…
Pytal sie o dzieci, o to co robie, nie wspomnialam nic o firmie i ksiazkach. Nadal jestem zona i dziudzia meza…
Nudna, ale szczesliwa. Niech sobie daruje swoje romanse… Juz nie zrobi ze mnie swojej suki, powinien to zrozumiec…
Niemniej jego obecnosc dziwnie na mnie dzialala, Gdyby byl nachalny, to odsuwalabym sie, ale on byl tak zachowawczy, ze mnie na odwrót… zaczelo to wkurzac i brac…
Nie idzie ze mna w zaden kat, aby zerznac, do zadnej bramy, aby ponizyc… dziwne…

Minelismy park i doszlismy do lasu… pewnie tu mnie wezmie…
Ale nie… szlismy, on mówil… zadnego erotycznego tekstu, zadnego wspomnienia… mialam dziwne uczucie, ze ktos nas obserwuje. Moze ma kogos, kto w odpowiednim momencie dolaczy do niego, aby mnie brac we dwóch… ?
Zaczelam sie denerwowac, juz myslalam, ze na tej polanie rozkaze mi mu obciagnac… ale on nie…
Gdy zobaczylam zagajnik, pomyslalam to.. bedzie tu …
Cipka juz od galerii byla gotowa. Teraz to nawet dupka domagala sie rypania… im dluzej tym wieksze meczarnie…
– Mam pytanie ?
– Tak, slucham…
– Daleko tak zajdziemy… ?
– A co ?
– Jak chcesz mnie zerznac, to mozesz w kazdym miejscu, nie musisz kombinowac… mam ci obciagnac ?
– A dlaczego sie pytasz ?
– Bo kurcze, juz nie moge wytrzymac… przeciagasz to za bardzo… wiem, ze próbujesz udawac kulture… ale mozesz sobie darowac…
– Jesli tak bardzo prosisz… ?
– Ne rób teraz za mnie niewyzytej kurwy…
– Kurwy to moze nie, ale chetnie popatrze jak bedziesz sie szmacic… jak sprzedajna dziwka…
– Co masz na mysli ?

Nie powiem, udaje opanowana, ale te slowa tak mna walnely, ze poplynelam jak prawdziwa… kurwa…
Psychicznie juz jestem gotowa, tylko jeszcze nie wiem, na co ?
– Pójdziemy na skraj lasu i na parkingu bedziesz udawac tirówke…
– Co ?
– Nie dasz rady. ty, moja pierwsza ?
– Ale jak ?
– Kto sie zatrzyma ten cie wezmie…
– Zartujesz ?
– Bede obok cie pilnowac… nic sie nie stanie… tylko kilku facetów…

Ja pierdziele, kilku, tego sie nie spodziewalam, ja jako przydrozna szmata… to jest jeszcze lepsze niz udawany gwalt, moja dusza cieszy sie, cialo juz jest gotowe, ale niemniej to szok…
– Obciaganie, czy seks, bo bez gumy nie dam…
– Powiedzmy obciaganie, masz za ladna sukienke…
– Zgadzam sie… tak na poczatek…

Uslyszalam swoje slowa, ale daleka bylam je w pelni kontrolowac… Moja swiadomosc od razu podazyla za cialem w strone ciemnosci perwersji… Takiego doswiadczenie to nie mialam.
Nakrecal mnie swoja obojetnoscia, a ja dalam sie zlapac jak ryba w siec. Musial to miec zaplanowane, akurat… spacer po parku, a potem lesie…
Jest tak opanowany, bo realizowal swój plan bezblednie, a ja szlam na rzez… tyle, ze to mi sie podoba.
Nikt mnie nie bedzie znac, a wzbogace swe doswiadczenia bardzo mocno… co to jest kilku obciagnac… ?

– Gdzie mam stanac ?
– Tam jest maly parking…
Wiedzial.
Rece mi zaczely sie trzasc, nawet troche nogi… cipa krzyczala, chcialaby byc przetrzepana przez obce kutasy, poczuc obca sperme… ale nie moge… jestem po okresie, ale juz 3 dni… w zadnym wypadku…
Nie stanelam przy ulicy, wstydze sie, to uczucie paralizuje mnie, ale napedza dusze…
Czuje ponizenie i rozkoszuje sie nim. Znowu mnie zalatwil, on jest mistrzem emocji… Tyle czekalam, tak cieszylam sie, ze zapomnial, a w tej chwili dziekuje losowi, ze jednak nie zapomnial…
Bede najprawdziwsza szmata do polykania obcej spermy. I spelnie sie w tym upokorzeniu.

Zajechal pierwszy samochód. Facet opuscil szybe…
– Ile bierzesz ?
– Tylko obciaganie, 50 zl…
– Polkniesz ?
– Tak.
Zaparkowal, a ja smialam sie w srodku. Bede obciagac za 50 zl, a na konto wplywa rzeka pieniedzy… jestem jednak kurwa. Nie dla pieniedzy, tylko dla przezycia… dla strachu i podniecenia…
– Gdzie chcesz to zrobic… ?
Spojrzalam sie na Niego… teraz to mój alfons…
– Na srodku… zawolal…
Facet mily, normalny gosc…
– Widze, ze trenujesz ja…
– Tak… ale teraz jest twoja…
– Jak bierzesz mala, mocno, czy slabo… ?
– Mocno…

Balam sie, ze zobacza mokre uda, niech tylko nikt mnie nie lapie, bo nie recze za siebie, moglabym dac w ostatecznosci w dupe…
Wyciagnal… e… zwykly…nachylilam sie…
Wlozyl i od razu wepchnal…
Mi… rasowej obciagarze… a wkladaj ile chcesz…
Dotknal glowy i dociskal, rozpedzal sie jakby to byla jego pierwsza kobieta w tym miesiacu…
Dawalam rade brac calego, wiec jego odczucia musialy byc odpowiednie… bo… jeknal… i strzelil…
– O kurwa…
Spojrzalam sie na niego, oblizalam, a ten z niedowierzaniem patrzyl…
– Dobra jestes…
– Wiem.
– Prosze, to jest twoje…
Banknot 50 zl.

Zupelnie inaczej niz ja… zrozumial mój usmiech…
– Gdybym ci wlozyl to dostalabys stówe…
– Juz sie zlales, trudno…
Wsadzilam banknot za dekolt jak prawdziwa dziwka…
– Bedziesz tu juz stala…? Czesto wracam ta trasa…
– Nie, dzis jest twój szczesliwy dzien…
– To pa…

Odwrócilam sie i podeszlam do Niego…
– Kasa dla ciebie ?
– Nie, jest twoja…
– A ty jako alfons nic nie bierzesz… ?
– Nie jestem alfonsem…
– Nie ? A tak to wyglada…
– To jest doswiadczenie, nie mów, ze ci sie nie podoba… znam cie… podejdz…
Tego sie balam. Wsadzil reke w krocze… majtki cale mokre…
– I co suczko, kto tu sie spelnia… ?

Zajechal samochód. Trzech.
– Obsluzysz nas ?
– Po 50 za oral…
– A cipka ?
– Dzis tylko oral…
– Ok…
Mlodzi, szybko pójdzie, ale trzech to mimo wszystko wyzwanie…
– Prosze… 150… ja pierwszy…
– Mozecie wszyscy naraz, nie ma problemu…
– Ja pierdziele, chlopaki ona wezmie nas razem…

Jeden poszedl od razu do buzi, a dwa do reki. Ale jazda, teraz to jestem prawdziwa dziwka. Klecze na gazecie, a trzech byczków bedzie zlewac mi sie do buzi i do gardla, ja im oblize, a oni mi podziekuja…
Poczulam rozpychajacego buzie kutasa i blogosc jaka wypelnila moja cipke. Wszyscy mieli ladne kutasy, byli w miare czysci i wcale nie tak nachalni.
Tak zdecydowanie nawet za cene tych upokorzen warto bylo czekac. Dzis juz mam d**giego kutasa w buzi, a trzeci i czwarty czekaja na moja usta, a to byc moze jeszcze nie koniec ?

Czulam tylko rozkosz, juz nie przeszkadzalo mi, ze jestem prawie naga przed trzema facetami którzy traktuja mnie jak kurwe. którys od razu rozpial mi sukienke z przodu i wyciagnal piersi.
Liczylam tylko na seks z Nim, byc moze spokojny i pelen namietnosci, a dostalam cos, czego jeszcze nigdy nie mialam – w pewnym sensie zniewolenie.
Nie spodziewalam sie, ale odpowiadalo mi to, byc moze bylo to w glebi skrywane. Pewnie nigdy bym sama sie tak nie zachowala w obecnosci Niego, pewnie tez i nie w obecnosci innych moich kochanków.
Ale teraz jest inaczej. Oddalam sie temu wspanialemu uczuciu podporzadkowania obcym facetom. Nie mysle… nie reaguje… oni gwalca moje usta na zmiane, cos krzycza, cos mówia… jestem na totalnym odlocie, swiat wiruje, a ja jestem srodkiem tego wiru…
Czulam jak ich sperma, która napelniali moje buzie wyplywajac oblepia moja szyje, a potem jak splywa na piersi. Nie przeszkadzalo mi to. Bylam gotowa dla nich dzis spelnic kazda ich zachcianke. Gdyby poprosili dalabym kazdemu w dupe. I jeszcze raz przyjela sperme.

Ale oni po zlaniu prawie uciekli, odwrócili sie i tyle ich widzialam. Zadnego podziekowania, zadnego komentarza… chcialam wylizac do czysta, nawet zaproponowac najtwardszemu swój tylek.
Wstalam i podeszlam do Niego…
– Cos bylo nie tak… ?
– Chodz, idziemy juz, jakis facet robil ci zdjecia, pewnie zbok, ale im to sie tez nie spodobalo, dlatego sie zmyli.

(—- odnosnik do d**giej czesci, gdy maz dostal koperte —–)

– Nic nie widzialam…
– Wiem, bylas w ekstazie, nie zauwazylabys nawet jakby bomba wybuchla…
Ledwo trzymalam sie na nogach, a ten szedl szybko… Wycieralam sie po drodze, zadnych rozmów, nawet nie wiem, czy mu sie podobalo ?
O dziwo po chwili bylismy juz przy samochodzie… musielismy przedtem zrobic kólko…
Na samo odejscie nie wytrzymalam…
– A bylo chociaz dobrze ?
Zaparkowal ulice obok domu. Odwrócil sie, dotknal twarzy…
– Jestes najlepsza, bardzo tesknie za toba…
I pocalowal mnie w taki sposób, ze… rozebralabym sie w tym samochodzie i sama poprosila o rzniecie dupy.
– Na dzis wystarczy.

Jak to wystarczy… zostawi mnie nie dobita ?
Przeciez zaraz moja dupa wybuchnie… te obciagania to pryszcz… ja chce rzniecia… kutasa…chce…
Wyszlam, nic nie bedzie…
Ale jestem wkurzona…

Mysl, mysl… moze mlody… zaraz zajde do niego…
Dzwonie…
Otwiera mi jego matka…
– Karolinko… !
– Jest mlody ?
– Jest, cos z firma ?
– Nie, warknelam…
Weszlam jak do siebie…
– Mlody dajesz tutaj…
Juz stal w drzwiach…
– Ty mu postawisz, a ty zerzniesz moja dupe, ale kurwa ostro, bo zaraz wybuchne…

Ten widok byl bezcenny, jego matka od razu kleknela przed nim, on juz zdejmowal spodnie… stal lekko, ale ta wziela tak lapczywie, jakby chciala mu odgryzc…
Wyciagnelam zel z torebki, nosze od jakiegos czasu, gacie na dól, dupa nasmarowana, dwa palce weszly…
Jemu juz stal…
– Jeszcze ciebie przygotuje… zawolala matka…
I w chwile lizala mi tylek, wypielam sie, jak chce… to czemu nie…
– Dajesz…
Podszedl, jego matka wziela go w reke i nacelowala…
– Ostro, chce go czuc…
Wszedl, oj… dobrze wszedl… czasami podnieta jest tak mocna, a zycie idzie swoja droga… zabolalo troszke…
A niech boli, ten dzien nalezy do mnie.
Mocno chwycil za biodra i walil, tylko plask, plask…
Rozluznilam sie maksymalnie, oparlam glowe o komode i odplywalam. Tak… to jest to, co potrzebowalo moje cialo…
Ona stala obok mnie, wiem, ze chciala sie przytulic, ale to jest moja chwila…

Dotknela moich wlosów i przyblizyla swoje cialo….
– Moge sie rozebrac ?
– Jak chcesz…?
Robila to powoli, raz patrzac na mnie, a raz na synka…
Brodawki staly jej bardzo mocno, musiala sie podniecic na maksa… a ja wypinalam sie coraz mocniej, bo juz czulam… idzie pierwszy…
Przeszedl bez jekniecia… nie pokazalam tego… ma nie przestawac mnie walic…
Ona natomiast juz zupelnie naga przytulila sie do mnie i nachylila swoja glowe do mojej…
– Opowiem ci cos… zaprosilam na niedziele rodziców Patryka na obiad z kawa, oczywiscie z jego zona… Jego matka to przeciez moja siostra.
– Tak ?
– On chodzil caly czas przy mnie i pomagal, jak nigdy… szukal zaczepki… dotykal mnie… obmacywal… muskal moja reke, dlon… gówniarz liczyl na seks…
– A oni ?
– Nic… nikt nawet nie zauwazyl burzy emocji miedzy nami. Mialam wrazenie, ze kazdy patrzy sie na na nas, ale to bylo tylko w mojej glowie… Krecilam sie po kuchni i myslalam, ze wybuchne… kazdy jego dotyk parzyl moje cialo, które i tak plonelo…

– Tak… jak ja dzisiaj… tez mnie nie dopuscil… szepnelam…
– Ale ja mu dalam…
– O ty kurwo… jak ?
– Poszlismy do piwnicy, po kompot… sciagnelam majtki do polowy ud i tak mnie bral… wypielam sie, od tylu wsadzil… tak jak mój syn teraz tobie…
– I jak bylo ?
– Szalalam, wypinalam sie, draznil, sciskal piersi, dal dwa klapsy… ale ja w cipe dalam…

Dostalam d**gi, kurwa jak dobrze…
– Byl podniecony ?
– Mówil, ze zaraz mu urwie, ze jak strzeli, to poczuje w macicy…. a stal mu, ze bolalo… ciebie tez boli ?
– Juz nie, ja to uwielbiam…
– Mnie nie puscilo do konca, balam sie i w tym strachu nie rozkrecilam sie do konca… ale mu to nie przeszkadzalo… jebal mnie az do konca…
– Gdzie sie spuscil ?
– To byla najwieksza przyjemnosc…
– Dalas sie mu zlac do srodka… ?
– Tak…

Dostalam trzeci…
– A potem ubralam majtki i wyszlismy jakby nic sie nie stalo..
– A sperma ?
– Wyplywala powoli i aby nie podpadlo musialam caly czas chodzic… gdybym usiadla wszystko by sie wydalo…
– Jak sie czulas….?
– Chcialam przy nich sobie pogrzebac… chcialam jego zonie pokazac moja zalana pizde… nawet chcialam, aby jego ojciec tez mi sie spuscil do srodka, aby ich spermy wymieszaly sie…

Dostalam czwarty…
– Moge lac do srodka…. ?
– Powiedz cos jeszcze…
Lal.
A najbardziej sie podniecilam mysla, ze po wszystkim te dwie cnotliwe cipy, moja siora i jego zonka… musialyby wylizac wyplywajaca ze mnie sperme ich facetów…
– A dlaczego by musialy ?
– Bo ich faceci, by tego zazadali… dla mnie… kleczalyby pode mna i zlizywaly z ud i pizdy… a na sam koniec… popuscilabym strumien na nie… i do cna je upokorzyla…

Dostalam piaty…
Musialam odetchnac… co za kurwa…. ale szybko sie uczy… ale na wyobraznie… ?
– A jak to sie skonczylo… ?
– Poszlam do lazienki sie umyc i wyszlam juz bez majtek…
– Powiedz, cieklo ci dalej ?
– Jak diabli, on dotykal mojego tylka i wiedzial… a moja swiadomosc prawie odbierala mi rozum… chcialam, aby zostal i dorznal mnie… ale poszli po kawie… zostalam sama…
– I co ?
– Mlody dokonczyl… i tez spuscil sie do srodka…
– Co…a nie boisz sie ?
– Mam to gdzies, moze zajde, a moze nie…?

Zaczelo mi cieknac, bo wyjal…
– Musze do lazienki… albo nie… ty kurewko mi wylizesz…
– Prosisz ?
– Nie… karze ci sprzatnac po swoim synu…
Usmiechnela sie, pocalowala mnie w policzek i schylila do tylu…
Jezyk na wyjebanym tylku jest blogoslawienstwem… jak balsam z rumianku…
– Mi tez wylizesz mamusiu ?
– Oczywiscie…

Nie bede patrzec i nic nie robic… co tam… kleknelam obok niej i razem mu lizalysmy… usmiech nie schodzil z naszych twarzy, czasami dotykalysmy sie piersiami, czasami bylo to specjalnie… a nawet, w pewnym momencie jej reka powedrowala na mój tylek i dotknela sloneczka… nie do konca jeszcze zamknietego…

Nie wiem dlaczego, ale jej dotyk byl tak naturalny, pozbawiony wielkiego seksu, ze duzo chetniej pozwalalam na to. Anka robila to z podniecenia, ona robi to dla przyjemnosci w dotykaniu bliskiej sobie osoby… Nie jest nagrzana suka na inna, tylko jak prawdziwa przyjaciólka w jednym i tym samym. W dawaniu rozkoszy facetom…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

gaziantep escort antep escort izmir escort karşıyaka escort şişli escort malatya escort bayan kayseri escort bayan eryaman escort bayan pendik escort bayan tuzla escort bayan kartal escort bayan kurtköy escort bayan ankara escort