Uncategorized

Karolina i Robert. 15

Karolina i Robert. 15
Nie za bardzo pamietam co dzialo sie dalej.
Wiem, ze wykorzystali moja buzie jeszcze dwa razy i raz tylek…
Jedni byli brutalni, inni lagodni… a gdy skonczyli wybil gdzies zegar…
Nie wiem, czy robili to dla mnie, dla meza, za kare, czy dla przyjemnosci mojej, a moze bardziej swojej…

Odpracowali i poszli, a ja zastanawialam sie jak zejsc z lózka i sie ubrac…
Lezalam tak chwile, powolutku wracala mi swiadomosc… ale bardzo powoli…
Wiem juz jak czuje sie zwierzyna przejechana przez ciezarówke… podle..
Ale w srodku glowy byla taka radosc, ze chetnie powtórzylabym to kiedys…
Nie tylko dalam rade, ale i dostalam przyjemnosc… wielokrotnie…

Ktos wszedl, zaczal mnie wycierac recznikiem, za ciezko bylo sie odwrócic, ale bylam tej osobie wdzieczna…
Wycieral mi plecy, tylek i uda. Potem delikatnie czyms mokrym cipke i dupke. Bardzo powoli, nawet poczulam krem na analu…
Jak ulga…
Potem zaczal naciagac sukienke…
Teraz juz dalam rady sie spojrzec…
To byl Jurgen… o Boze… oglada mnie naga, przerypana… i wypierdolona…
Próbowalam sama sie ubrac, ale odpuscilam…

Ubral mnie i podniósl jak piórko.
Objelam go za szyje i zaczal wychodzic…
Moje usta znalazly sie przy jego szyi… i natychmiast ruszylo podniecenie…
Pocalowalam go delikatnie… a w cipie strzelilo, az sie ruszylam…
– Nie wierc sie….
Jeszcze raz pocalowalam… i jakby zmeczenie zaczelo mijac… tylko ta bliskosc, jego zapach… budzily na nowo moje zmysly…..
Jeszcze raz dostalam skurczu w narzadach…
– Nie wierc sie, prosze…

Wlozyl mnie na siedzenie w aucie, zapial pasy i ruszylismy…
Jeszcze przez minutke mialam na niego ochote… nawet chcialam sie odezwac, ze jak chce, to mu dam… gdzie bedzie chcial…
Wiem, to bylo nierealne, ale pomyslalam… i zasnelam…
Nie pamietam jak mnie wnosil do pokoju, jak Robert mnie myl i smarowal…
Spalam jak dziecko…

******************************

Robert

Kazda minuta jest meczarnia….
Juz dojechali, juz wchodza… teraz przedstawiaja chlopaków…
Oplacilem pieciu, nie wiem ilu wybierze i jakiego… ale ma dziewczyna wybór…
Niech sama zadecyduje ilu wytrzyma. Tylko niech nie ucieknie jak zobaczy ich kutasy.
Ale bedzie obciach… e… najwyzej wróci szybko… nic sie nie stanie…

Juz minelo 30 minut, zostala… wybrala… stalo sie i sie dzieje…
Na pytanie jak maja ja traktowac odpowiedzialem, tak jak wam ONA pozwoli…
Jak ONA bedzie chciala, niech improwizuja…
Znaja sie na swojej robocie…
Spelnia sie jedno z najwiekszych marzen… przerzniecie mojej zony przez czarnych buhajów…
Niech doswiadczy wielkosci kutasa czarnego czlowieka…
Sobie nie mam czego zarzucic… ale jednak bez porównania…

Minela godzina… moze zadzwonie do Jurgena… ?
Nie… po co… wiem co sie dzieje, rypia ja na wszystkie sposoby…
Ciekawe ilu wziela ?
Moze dwóch, trzech, ale raczej pojedynczo, bo naraz ?
Bedzie sie fajnie bawic, jak wróci to opowie mi wszystko…

Jestem ciekaw, czy bedzie zadowolona z prezentu… ?
Prezent dla niej, a moze bardziej dla mnie ?
To ja mam slabosc w wyobrazni widziec ja pieprzaca sie z kim popadnie…
Ich dotyk na skórze, która calowalem, moje pocalunki jej ust… tych ust, które liza i obciagaja, a potem przyjmuja sperme… o Boze… móglbym calowac ja cale zycie… za jedno takie wspomnienie…
A cipka, nabrzmiala, obtarta, o tak, dzis bedzie wymeczona…
Gdy przyjedzie wyliza ja… ukoja jej ból…
A jak bedzie w niej sperma… ich sperma… i to niejedna… ?
Nie wiem… wylizac… dac ukojenie… ?
Jak poprosi… jak bedzie tego chciala… jak mnie skusi…

Dochodzi d**ga godzina, zaraz przyjada…
Chodze od okna do telefonu…
Boli mnie w kroczu, nie dotykam sie, moze dlatego… a jak nie da mi sie zlac… ?
Moja zona tego nie zrobi, to poprzednia kurwa byla wredna szmata i mi nie pozwalala… a mogla…
Tak, mogla, tylko jej milosc do kochanka nie pozwalala, wierna kurwa… to ja bylem obcy… ja maz…

Jak one sa podobne do siebie, daja mi te same emocje i takie same pragnienia, a sa tak zupelnie inne…
I nigdy, juz nigdy nie wspomne o tamtej, nie dorasta jej do piet…

Zajechal samochód, sa… nareszcie…
Stoje u drzwi… czekam… ida…
Nie, to Jurgen idzie i ja niesie,… co sie stalo… ?

– Cos sie stalo ?
– Spi, jest zmeczona…
– Az tak… ?
Wzruszyl ramionami…. wszedl do pokoju i polozyl na lózku…
– Moge jechac ?
– Tak, dziekuje ci…
– Nagrywali, tu jest dysk…

Zamknalem drzwi, szybko zmniejszylem swiatlo i podszedlem do niej…
O ja… ale zmeczona twarz… rozebrac ja do spania ?
Spróbowalem ja lekko ocucic…
– Kochanie, slyszysz mnie ?
Podnioslem reke… nic, spi jak zabita…

Ciekawe, co tam sie stalo ?
No nic… szkoda, mialem wielka i nadal mam ochote na nia, ale nie bede chamem… rozbiore ja i niech spi dziewczyna.
Gdy sciagalem sukienke przekrecilem ja na brzuch i zobaczylem tylek… o kurwa… caly czerwony… az palce widac… tak ja bili ?
Co tam sie kurwa dzialo ?
Spojrzalem na cipke, czerwona jak sok z buraków, a anal…o ja… szkoda gadac…
Co ?
Dawala im w dupe, takim kutasom ?
A moze ja zgwalcili… o… niech tylko sie dowiem…
Kurwa… mam nagranie…

Gdzie laptop… az mi sie rece trzesa… ale mi wala nerwy…
Leci…
Stoi, a ich pieciu naokolo…
Filmowane gdzies z rogu, ktos jeszcze inny to robil…

– Nie wiem, który… ?
Ona zaczela…
– Mozna wszystkich…
– Co ?
– Kazdy jest w tej chwili dostepny i wszyscy sa oplaceni…

Jej chwila zastanowienia i jest odpowiedz…
– Poprosze wszystkich…

Co… przeciez ich jest pieciu, zwariowala… ?
Na co ona sie rzuca, to bedzie masakra…

– Karolina… jestem…
– Nie, nie jestes Karolina… jestes niewyzyta kurwa, która bedziemy pierdolic przez dwie godziny.
– Wyjebiemy cie dziwko… zobaczysz… bedziesz pod nami jeczec, ale spodoba ci sie…

Nie… to niemozliwe… jak on to sobie wyobraza… ?
I polecialo…

Slyszalem wyzwiska, uderzenia w twarz, szarpniecia za wlosy… i spodobalo mi sie to…
Kutas stal jak cholera… im bardziej ja ponizali tym bardziej chcialem to ogladac…
Walniecia w tylek i co najwazniejsze, rypanie jej ciala… wielkimi czarnymi kutasami… to byl widok… !!!
Zmuszali do polykania… az tak dobrze nie bylo to nagrane, jakby z ukrycia, ale widzialem jak kutas wchodzi jej do gardla i jak chowie sie prawie caly….
Kurwa mac… jak sobie nie zwale to mi urwie…
Boze co oni z nia robia… ?

– Zweite bitte… i trzasniecie jej samej w jej tylek…
Jak byla wypieta… jaki piekny tylek… jak ja zasadzili… jeden, d**gi, trzeci…
A jej orgazmy… przestalem liczyc…
Oni ja ponizali, a ona odnalazla sie jak w swoim filmie… prawdziwa jebana gwiazda…

Kurwa… musze sobie zwalic… ja pierdole… kogo ja poslubilem… ?
Podszedlem do lózka, odsunalem koldre, ciagle lezala na brzuchu… podkurczylem jej jedna noge… kleknalem, rozszerzylem póldupki…
Jak zaczarowany patrzylem na jej czerwony anal i trzepalem sobie kutasa…
Zblizylem go do niego… dotknalem…. wyobraznia od razu podsunelam mi obraz wielkiego czarnego jak wchodzil bez szemrania… wsunalem lekko… o kurwa… jeszcze troche… jeszcze glebiej… polecialo… w sam srodek…
Moja sperma zmiesza sie z ich spermami… ciagle leje… ja pierdole… ale mnie boli…

Nie, to jest niemozliwe….
Ogladam dalej…
Jak jej buzia to wytrzymuje, jak cipka, a jak tylek ?
Pieciu chlopa z porzadnymi kutasami rznie ja na wszystkie sposoby…
Oni sa niemozliwi… pelni sil…

O… teraz dorwala sie do jego tylka…
Nie… kurwa…. znowu mi stoi…
Zupelnie obcym murzynom lize tylki… i to nie jednemu… a jak sie wypinaja… a jak ona to robi… ?
Wstalem, odsunalem jeszcze raz posciel… Boze jak on jest piekna… jaka ma skóre delikatna… jak linia ud sie schodzi… wiecie o czym mówie…
Stoja nad moja wykonczona seksem zone i wale kutasa…
Jak zbok…
Zaczalem dotykac jej ud… od srodka… cieple, delikatne… doszedlem do cipki… goraca…
Przestalem walic, a zaczalem calowac jej tyleczek… kazda czerwona szrame… rozszerzylem… patrzylem jak zauroczony na jaj otwór… pocalowalem…
A potem… wysunalem jezyk… i puscily mi hamulce… to jest moja zona, mój tylek, ja go przygotowywalem i ja go ukoje…
Lizalem jak glupi… a kutas szarpal…
Zsunalem jezyk na cipke… moja cipke… podkurczylem noge jeszcze bardziej i rozkoszowalem sie kazda rózowa faldka….

Wsunalem palec… prawie nie chcial wejsc… ale opuchnieta… moze ja zostawie… nie jestem chamem…. ale chociaz zaleja ja jeszcze moim strzalem… oni mogli… ja tez moge…
Dotknalem kutasem wejscia cipki i walilem delikatnie… chcialem wsunac, ale nie szlo… juz nie moge wytrzymac… zaraz strzele… jeszcze troche…
Poszlo… nieduzo… ale zrobilo sie slisko… wsunalem… a ona jeknela…
O tak, jecz kurwo, ale teraz pod mna… tez mi sie nalezy…

Jestem jednak chamem, ale to ona mnie doprowadza do takiego stanu….
Siedze obok niej i podziwiam zerznieta zone przez pieciu murzynów… i kurwa… jestem zadowolony.
Ten obraz wykorzystania i zeszmacenia w pierdoleniu byl cudowny…
Zostanie ze mna na nastepne lata… a to, ze pozwolila… jest jeszcze lepsze…

Powycieralem ile szlo, umylem delikatnie cale jej cialo… ma byc czysta, ma z powrotem byc moja… i pachniec mna…
Wylaczylem laptopa i polozylem sie obok niej…
Zasnac… to dzis jest meczarnia…

Obudzilem sie o 9, spala nadal, tyle, ze reke miala na mnie…
Zsunalem sie i zamówilem sniadanie…
Poczekam az sie obudzi…

O 12 zaczela sie przeciagac…
– Kochanie… chcesz cos zjesc… ?
Nie otwierala oczu… ale chyba slyszala…

– Czy to mój maz do mnie mówi… ?
– A chcesz czarnego ?
– O mój Boze… nie… !!!

I zaczela sie smiac…
Otworzyla oczy… ale zmeczona… no tak… przerypana…
– Z czego sie smiejesz ?
– Z mojej bezsilnosci… nie moge ruszac rekoma, a cialo mam jakby mnie czolg przejechal… nie wspomne o srodku…
– Szalalas wczoraj ?
– O tak, dalam popis, ale pierwszy raz w zyciu to bylo za duzo… mówilam, ze moge wszystko, ale jednak nie…
– Az tak bylo mocno ?
– Zarzneli kobiete nie do zarzniecia…
– Juz to gdzies czytalem… ( hi, hi )

– Zjesz cos zanim mi opowiesz ?
– O tak, poprosze… wszystko…
Jadla i jadla, poprosilem jeszcze jajecznice dodatkowo… i zrobilem jej mój koktajl energetyczny…

– Wygladasz jakbys przeszla caly Ironman…
– A zebys wiedzial… zreszta ty wiesz…
– A co ?
– Nie udawaj, poslales mnie tam, aby sprawdzic…
– To nieprawda…
– Tak, a pieciu oplaconych. to co ?
– Nie wiedzialem, który ci sie spodoba… ?
– Przeciez oni wszyscy sa tacy sami…
– Mialas wybrac najfajniejszego…
– Wszyscy tacy byli, chociaz nie… masz racje… byli milsi i byli mniej…

– I co sie stalo ?
– Pomyslalam, ze mnie sprawdzasz, podpuszczasz… dajesz wolna wole, a zarazem sprawdzasz, czy jestem zachlanna, czy skromna, czy jestem kurwa, czy jednak porzadna Matka Polka…
– Nie, to miala byc zabawa….
– Ale ja nie wiedzialam, szarpalam sie z myslami i pragnieniami…
– Mialas wybrac ilu chcialas i sie zwyczajnie zabawic… a potem mi opowiedziec…
– Latwo ci sie mówi…
– To ilu ci sie spodobalo ?

Chwila ciszy… nawet jakbym zobaczyl moment zwatpienia… i glebsza refleksje…
– Teraz zaczynam sie bac…
– Czego ?
– Prawdy…
– Jakiej prawdy ?
– O sobie… przesadzilam i teraz to widze, i jest mi wstyd…
– No co ty… znasz mnie, kocham cie nad zycie, co moze to zmienic ?
– Wyobrazenie o mnie… o tym jaka jestem naprawde… i czy na pewno chcesz mnie taka do konca zycia…

– A powiedz mi, gdzie teraz jestes i gdzie chcialabys byc… gdybys tu nie byla… ?
– Jestem tam gdzie chce byc, zawsze tylko przy Tobie kochany… i zawsze z Toba.
– I to jest dla mnie najwazniejsze… za to cie kocham nad zycie i nic tego nie zmieni…
– Na pewno ?
– Na pewno… nawet dwóch, czy trzech czarnych z najwiekszymi kutasami…

Zaczalem sie bawic z nia, ona jest taka niewinna, pierdolila sie jak najwieksza kurwa, a w glebi duszy jest ciagle mala dziewczynka…
Jej opory psychiczne sa takie prawdziwe… i takie wesole…

– A jakby bylo ich czterech ?
– Poszlas z czterema, ale chyba nie naraz ?

– A jakby bylo ich pieciu ?
– Teraz to juz przesadzasz…

Ledwo moglem utrzymac powazny wyraz twarzy… caly rechotalem w srodku…
– Pieciu takim wielkim kutasom nie da rady zadna cipka…
– Ale jest jeszcze buzia i tylek ?
– Akurat, taka wielkosc w tylku, daj spokój… nie draznij sie ze mna, powiedz ilu cie wzielo ?

Znowu cisza…
Dluga cisza…
– Obiecalismy sobie nie klamac, pamietasz ?
– Tak.
– To powiem prawde… bo cie kocham, nawet jak to zmieni twoje spojrzenie na mnie…
– Nie zmieni…
– Wzielam wszystkich, cala piatke i to naraz…
– Jak, na raz ?
– Pierdolili mnie kazdy, w kazda dziure i tam sie zlewali… ale nie dalam rady, na koniec to juz mnie gwalcili…

Zaczerwienila sie i jakby chciala sie poplakac…
Objalem ja, cala dygotala… o mój Boze… alez ona jest wspaniala…
– Kocham cie nad zycie, szepnalem…
– Naprawde ?
– Oczywiscie, wszystko widzialem i bylas zajebista… przeszlas wszystkie moje oczekiwania…
– Jak to widziales… ?
– Dostalem filmik, ktos nagrywal i pól nocy walilem sobie kutasa…
– Co ?
– Dwa razy sie zlalem na ciebie, to znaczy w tobie…
– Co ?

O cholera, zaczyna byc zla…
– Nie denerwuj sie, to bylo silniejsze…

Za chwile jej wzrok mnie zabije…
– To ja sie wypluwam z ostatnich ludzkich uczuc, a ty wszystko wiedziales… !!!
– Ja zawsze wszystko wiem… pamietaj…
– Zabije cie… !!!

Zerwala sie z lózka… z piesciami… i takim wyrazem twarzy… ze odskoczylem… i cale szczescie… od razu padla na nie z powrotem…
Teraz zaczalem sie smiac na glos…
– Niech tylko cie dorwe… zawolala…
– To co mi zrobisz ?
– Urwe ci jaja… zobaczysz….

Skulila sie w klebek i zaczela plakac…
Podszedlem i przytulilem…
– Przepraszam… ale chociaz raz chcialem byc cwanszy od ciebie…
– Tak sie balam… a ty… nienawidze cie… !!!
– Przepraszam… wybaczysz mi… ?
Rzucila sie na mnie… objela…
– Nigdy nie bede wiecej tak mówic… tylko Kocham cie…
– I ja ciebie…

To jest kobieta… to jest zona, dla której warto zyc i warto umrzec…

– Robert, nie moge chodzic…
– To lez, odpoczywaj, za duzo mialas orgazmów…
– Caly srodek mnie boli.
– A kto ci kazal wziac wszystkich ?
– Wiesz, ze jestem ambitna…
– Wiem, ale za jaka cene… czy bylo warto ?

Chwila ciszy…
– O tak, bylo… teraz wiem, ze jestem niemozliwa, tylko musze troche pocwiczyc kondycje… moze razem bedziemy ?
– Kochanie, jak trenuje juz z 7 lat…
– Ale ty mogles dawac z siebie wszystko przez 10 godzin, ja ledwo dwie…
– Nie ma sprawy, silownia jest w domu, pokaze ci jak zaczac robic forme… najlepiej od biegania…
– Ok, ale teraz sobie jeszcze poleze…
– Nie przeszkadzaj sobie…

I znowu zaczalem sie smiac…
– Niech tylko dojde do siebie…
– O tak, dojdz i to wielokrotnie…
– Kocham cie…
– Spij kobieto, ja bede nas pakowac, jutro wracamy…

Zasnela, spakowalem walizki i torby, oraz umówilem sie z chlopakami na pozegnanie…
Po 16 tej… ostatnie usciski z Mahmedem… ostatnie smiechy, bo wiedzial od Jurgena, ze wynosil ja nieprzytomna od Maxima…
– Ale chociaz zyje ?
Znowu smiechy…
– Ledwo, spi juz kolejne godziny… ale jest ok…
– Takiej kobiety, to jeszcze nie znalismy…
– Dlatego tak sie ciesze, ze to moja kobieta…
– Nie do konca twoja…
– O nie, to ze inni ja pierdola jest bez znaczenia, w srodku jest tylko moja..
– Jak tak mówisz…

Zadzwonie, gdy Francuzi ogladna zaklad, musimy wybudowac czwarta hale, zajme sie…
– Nie bedzie problemów… ?
– Mysle, ze nie, chociaz znowu zmienia sie wladza i nastepni beda chcieli sie nazrec naszej forsy…
– Jak co… przyjedziemy…
– A Jurgena nie ma ?
– Ma problemy zdrowotne w rodzinie…
– Ok
– Kasa zawsze wystarcza… dokonczylem…
– No to trzymaj sie chlopie i jedz bezpiecznie…
– Na razie..

Wieczorem jeszcze puscilem jej film, bo chciala… na koncówce sama sie smiala z siebie, ze nie rusza reka, ani noga, a czarni uzywaja jej ciala…
– Mówilam ci, ze mnie gwalcili…
– Maz zaplacil, ty wybralas … i mówisz, ze gwalcili… ciekawe…
– Nie draznij sie ze mna… to sie juz nie powtórzy…
– Wiem, w tym roku nie, ale za rok sa nastepne zawody i wrócimy…

I tak jej nie wierze… nie powtórzy… ?
Akurat, sama zobaczyla na co ja stac, obsluzyla pieciu wielkich jebaków… we wszystkie otwory, brali ja w dupe jakby byla specjalnie dla nich…
I co, nawet nie jeczala… to znaczy jeczala, ale z zadowolenia…
Zadbamy o jej kondycje, pobiega, wzmocni organizm, moze nawet wezme ja na rower, a potem zorganizujemy kilka orgietek i zobaczymy jak sie bedzie zachowywac…
Naoliwimy maszyne i puscimy w ruch…

Nic w nocy nie bylo, niech odpocznie… droga do domu jest dluga.
Rano udalo sie jej zejsc, ale szla jak zdjeta z krzyza..
Usmiechalem sie pod nosem, a ona warczala…
– Pamietaj smieje sie ostatni…
– Dobrze, bede pamietac… ale choc sie wyprostuj…
– Ostatnie twoje slowo… pamietaj…

Gdy jechalismy bylo i fajnie, i przyjemnie…
Smiech do konca mnie trzymal, bo gdy sie zatrzymywalismy na toalete, to musialem ja prawie zanosic…
Polowe drogi spala, a ja dzwonilem do domu, ze wracamy.
Z dziecmi wszystko w porzadku… tyle, ze tesknia… milo…
Zajechalismy wieczorem… udalo sie jej wejsc i nie pokazywac swojego stanu.
Mysle, ze nikt niczego nie zauwazyl…
I tak minal nastepny dzien… rano bedzie juz dobrze…

******************************

Karolina

Wiedzialam, ze nabija sie ze mnie, ale byly momenty lekkiego zawahania… moze jednak przesadzilam… ?
Ale nie po to zaplacil za pieciu, abym z tego nie skorzystala i on to przewidzial…
Podpuscil mnie, bo chcial zobaczyc na co mnie stac…
A mnie stac na wszystko, jestem kurwa przez duze K.
Troche zmartwila mnie kondycja, ale pieciu naraz, trzech we wszystkich dziurach i orgazm jeden za d**gim… to jestem ciekawa, jak Anka by to przeszla.

Wiem jedno, ci murzyni zmienili moje zapotrzebowanie i wyobraznie seksu, moge duzo i jeszcze wiecej… zawsze i z kazdym.
To, ze ciezko mi sie chodzi to kwestia orgazmów, puscilam wyobraznie i ich wielkie kutasy zalatwily sprawe…
Zreszta chcialam dostac jak najwiecej, wziac z tej orgii wszystko, zaplacone to moje…
Kiedy to sie powtórzy ?
Za rok ?
Ok, do tego czasu wykorzystam kazda okazje, moge dawac i chce… a mój maz pozwoli mi na wszystko…

Po powrocie odpoczelam i dzieki nasiadówkom z rumianku po dwóch dniach bylam jak nowa…
Oczywiscie przyjechal Mariusz, mlody oraz Anka.
Jeszcze im nie dalam, niech zatesknia, a Anka to zwariowala…

– Jak to pieciu ?
– Normalnie, wyszli nadzy, ich kutasy byly jak moje przedramie, chcialam wybrac, a gosc mówi, ze sa oplaceni…
– I co ?
– Podkusilo mnie… wzielam wszystkich…
– Jestes nienormalna… i powiedz, ze obsluzylas ich po kolei… pieciu…?
– Nie, wzielam ich naraz… kazdy bral co chcial…
– Chwalisz sie… nie mozna kochac sie z piecioma…
– Mozna, kutas w cipie, dupie, w buzi i dwa do reki…
– Akurat…

Mam film, pokaze ci i wtedy zamkniesz te otwarta buzie…
Ogladnela….
Smiala sie i plakala…. trzymala mnie za reke, a potem przytulala…
– Zazdroszcze ci i bardzo wspólczuje… dla mnie jestes królowa pierdolenia.
– Dobrze to ujelas…
– Bolalo ?
– Bolalo, szczególnie po wszystkim, nie moglam chodzic, a brzuch tak mnie bolal i caly srodek… widzialas ich kutasy… ze dlugo nie dam takim duzym kutasom…
– Klamczucha, dasz i bedziesz chciec wiecej… chociaz u nas takich nie ma… Khalid wyjechal do Stanów…
– Masz racje. moge duzo i wykorzystam to na maksa, mój nie pisnie ani slowa…

– To kiedy ruszamy… ?
– Spokojnie, dojde do siebie, ale i tak nie ma pospiechu… mimo wszystko lubie sie delektowac seksem…
– A tam bylo jak ?
– Czyste zwierzece rzniecie mojego ciala, na koniec nawet nie zwracali uwagi, ze nie kontaktuje…
– To trzeba trenowac…
– Za rok pojedziesz z nami…
– Nie kus. chociaz mnie kreca inne klimaty…
– A co ty myslisz, ze tam nie ma takich lokali dla ciebie ?
– A kurcze… masz racje… jestesmy umówione… pojade z wami…
– Ok…

– A moze zrobimy jakas impreze w weekend, juz bedziesz na chodzie…
– Dostalam okres…
– Tez mi problem… zakorkujesz sie i dasz w dupe, albo obciagniesz… bede ci pomagac.. chodz… zróbmy… juz jestem podniecona…
– Pomysle, pogadam z Robertem, zeby nie przestraszyl sie chlop…
– To nie mów, ze bedziemy dawac… zrobimy to cichaczem…
– My nie mamy tajemnic przed soba i nigdy nie bedziemy mieli…
– Dobrze, dobrze… golabeczki…

O dziwo Robert zgodzil sie od razu, zaproponowal swoich kolarzy z zonami, ja dodalam Anke z mezem i Mariusza, sasiadka juz bedzie rodzic, wiec odpadla…
Anka zaproponowala pomoc…
– Mam zaufanego kucharza, przyjedzie i wszystko ogarnie… bedziemy Paniami imprezy, a on bedzie sie produkowal… a jest dobry w swoim fachu…
– Zalatw, niech kupi potrzebne artykuly… a moze jeszcze kogos do obslugi… ?

Przypomnialam sobie sluzbe u Pierre w jego palacu… a co tam, nie jestesmy gorsi..
– Na pewno ma kogos znajomego… kelnerzy, czy kelnerki ?
– Kelnerzy, sa bardziej dyskretni, ale Anka pamietaj, nic na sile, nie chce, aby na miescie mówili, co u nas sie dzieje…
– Jak zaplacisz odpowiednio to i milczenie kupisz…

Zalatwione, dwa dni i jest weekend.
Polece do fryzjera… oj kusi mnie ta szmata… ale juz nie… nie zobaczy mnie wiecej…
Poszlam do starej, w tamtej pamietliwej kamienicy, ale niestety nikogo nie bylo, a na moje zapytanie o tych dwóch, nie skojarzyla nikogo…
Zreszta mam okres, ale juz mnie nosi…
Moze bardziej w glowie, ale nosi…

Odwalila mi cala glowe w lokach, zaproponowala i sie zgodzilam…
Blond wlosy wygladaly szalowo… zobaczymy co powie Robert ?

Jak mnie zobaczyl to oszalal…
– Jaka jestes piekna… gdybym teraz cie zobaczyl na ulicy, to zakochalbym sie, bez wzgledu na wszystko…
– Cisze sie… a jak mam sie ubrac… ?
– A jak chcesz ?
– Wyzywajaco… tylko boje sie reakcji ich zon…
– A co to cie obchodzi, to zwyczajne kury domowe, nie maja pojecia jak swiat wyglada…
– Masz racje. nie beda mnie obchodzic opinie innych kobiet, ja ubieram sie dla mezczyzn… i dla siebie…
– I tak masz sie czuc…
– A jak pójdzie opinia w miasto ?
– To ich mezowie wytlumacza im, ze lepiej tego nie robic… przeciez rypali cie i beda trzymac twoja strone…
– A jak beda chcieli jeszcze raz, abym im dala ?
– To daj, ale dyskretnie, niech nie wybuchnie niepotrzebna afera… ale, czy ty nie masz czasami okresu ?
– Mam, i co z tego, moge obciagac i dawac w dupe, co lubie… najbardziej…

– O cholera, juz mi stoi… moze mi teraz dasz… ?
– O nie… ty bedziesz ostatni, pamietasz… i to jak bede chciala… podobno, cierpienie najbardziej cie podnieca…
– Tak… jeknal…
– Bede cala impreze cie kusic tym, ze daje wszystkim, tylko nie tobie… zgoda ?
– Naprawde zaraz mi urwie…
– Poczekasz kochany… poczekasz…

Pocalowalam go i przejechalam reka po kroczu…
– Jestem Hotka, a ty moim rogaczem… i taka jest twoja rola… masz cierpiec…
Odszedl z taki wzrokiem, ze prawie zrobilo mi sie go zal…
Ale tak musi byc, to jest cierpienie dla niego, z milosci…

Juz chodze na swoich obrotach, chociaz okres mam mocny, musieli mocno obic mi macice… ale do soboty powinno zwolnic…
Wloze tampon, najwyzej zmienie w trakcie…
Swiadomosc imprezy, obcych kobiet i moich napalonych samców, którzy tylko beda szukac okazji, aby mnie zerznac…
I moja wladza nad nimi… granie na ich uczuciach i ich podnieceniu… bede znowu aktorka… która zagra kilka aktów nastepnej sztuki…

Musze sie podrapac, bo swedzi… troche wloski urosly, tez mi sie podoba… zostawie… i tak, tylko dziury ich interesuja…
Anka dostala prosbe o kurewska bluzeczke, ale elegancka… nie moge byc wulgarna…

Jutro sobota, a ja juz sie chce pierdolic…
We wtorek bylam nieprzytomna, a w piatek jestem jak nowa…

Wieczorem zaczelam…
– Robert ?
– Tak, kochanie… ?
– Wiesz, ze cie kocham nad zycie…
– Wiem…
– To ci obciagne, nie moge miec swiadomosci, ze bedziesz sie meczyc, a ja bawic, jutro…
– Dziekuje ci bardzo, ale juz pogodzilem sie z ta mysla i jest mi dobrze… uwielbiam cie i poczekam… a cierpienie moze byc nawet przyjemne…
– Jestes teraz niemozliwy…
– Ucze sie od mistrzyni… i jest mi naprawde dobrze…
– Klamiesz…
– Kochanie, nie mam juz takich wymagan jak w mlodosci, naprawde jest dobrze… caly czas mam motyle w brzuchu i chce to przeciagnac jak najdluzej…
– To ja ci zaserwuje naprawde uczte…
– Licze na to…

Ale jestem teraz wsciekla, nie chce porzadnego obciagniecia z polykiem…
Mojego… !!!
Zasnelam odwrócona plecami… jak chce, to niech czeka…

Jest wielka sobota.
O 12 przyjechal kucharz i dwóch kelnerów, e… tacy zwyczajni wszyscy, a moze to i dobrze…
O 16 Anka przywiozla bluzeczke…
– Ubierzesz te jasna spódniczke przed kolano i te bluzke….
Patrze,.. lososiowa… i dosc mocno przezroczysta…
– Na pewno ?
– Tak chcialas, nie marudz, ubieraj…
Stanelam przed lustrem… cholera, wszystko widac…
– Anka… !!!

– Co, wygladasz zajebiscie, a twoje cyce sa niemozliwe… wszyscy padna…
– Ale nie o to chodzi…
– Wlasnie, ze o to…
– To teraz uwazaj, mam komplet do tego koloru….

Poszlam do sejfu i wyciagnelam perly…
– Zalozysz mi Aniu…
– O… podobny kolor, kupilas tam ?
– Tak, sa stamtad…
– Ladne, duzo dalas… tez mam takie w sklepie…
– Aniu, takich nie masz…
– Karolcia, takie sa w kazdym sklepie z ciuchami…
– Aniu, takich nie ma w sklepach z ciuchami…
– Gadasz, to skad je masz… ?
– Dostalam na bardzo eleganckiej kolacji w prezencie od Roberta i Mahmeda…
– Co to znaczy ?
– Oni kupili je u jubilera…
– Powiedz, ze to oryginalne perly ?
– Tak, mam certyfikaty…
– Takie duze… !!! Ile kosztowaly ?
– 20…
– 20 tysiecy ?
– Euro…

Odwrócila sie i ugryzla swoja dlon…
– O ja pierdole…
– Aniu…
– Nienawidze cie… wszystko ci sie uklada… jestes w czepku urodzona… kurwa !!!
– Moge ci czasami pozyczyc…
– Odczep sie, mam pozyczyc i siedziec w domu… kupie u siebie…
– Ja tez je ubieram w domu…. a zreszta moge zdjac…
– Ok, koniec tego, juz sie uspokajam… odwróc sie, ubieramy i koniec tematu… cholera !!!
– Cos sie stalo ?
– Nie nic… spoko…

– I co, mam tak chodzic do wieczora… ?
– Do roboty masz ludzi, jestes Pania i tak sie zachowuj…

Poszlam do lazienki poprawic wlosy, upudrowac nosek… cholera… dobrze wygladam.
Poprawilam korek, naciagnelam ponczoszki, najgorzej bedzie jak brodawki mi stana od seksu, a stana na pewno…
Poszlam do Roberta…
– Kochanie… czy moge tak dzisiaj wygladac… ?
Jego spojrzenie znad dokumentów bylo powolne… dopijal kawe…
I wylal….
– Cholera… !!!
Zaczal czyscic je… ale zaraz rzucil na biurko…
– O ja… czekaj…
Podszedl… ogladnal… obrócilam sie… a on mnie objal i pocalowal…
– Wygladasz bosko… jestes tak piekna i taka zgrabna…
– A bluzeczka…
– Strzal w dziesiatke…
– Nie za bardzo wyzywajaca… ?
– Beda sami swoi….
– Ale tez ich zony…
– To zwykle matki… nie licza sie jako osoby do oceny…. zreszta, to moi kumple… a niech gadaja, ze mam zajebista zone…
– To ok…
– Wiesz, sam bym dzisiaj chcial cie zerznac…
– Nie wiem, czy ci dam, mam wielu adoratorów… a zreszta mam dzis okres…

Zasmial sie, a ja poszlam do kuchni…. trzeba przypilnowac to i owo…
Dzieci nocuja dzis u niani, moje u mojej, Roberta u ich… bo mimo wszystko piatka to jest troche klopotu…

W kuchni nawet sie nie spojrzeli, latali od garnków do lodówki…
– Chlopaki radzicie sobie… ?
– W takiej kuchni to przyjemnosc, nie tylko wielka, ale i wszystko pod reka… jest Pani dobra gospodynia…
I wtedy sie spojrzeli…
I zawiesili sie… wiadomo… na dluzej niz trzeba…
– To fajnie, dzialajcie…

Na 18 byl pierwszy Mariusz… spojrzal sie od razu na piersi…
– O ja cie… Karolina… !!!
Objal mnie i od razu w sline… lapy na tylek… jakby kobiety nie mial z rok…
Dobrze, ze jeszcze nikogo nie bylo…wiec i nie wyrywalam sie od razu…
– Ale wygladasz…. zjawiskowo… koncze powiesc o Tobie…jest pikantna i dzieje sie w Hiszpanii… moze kiedys tam pojedziemy na plaze… tylko my dwoje… ?
– Mariusz… ciagle marzysz… mam meza i dzieci…
– To co… on pozwoli…
– Predzej pojedziemy do Francji i Anglii…
– Tak ?

Rzucilam dwa slowa o siostrze Pierre, ze ma wydawnictwo, ze przyjedzie i moze… ?
A on calowal mnie po rekach, a potem po szyi…
Od razu poczulam to co zawsze…
– Dasz mi dzisiaj ?
– Mam okres… moge obciagnac…
– A w dupke ?
– Jak sie rozkrece… moze… ale nie ty jeden dzis bedziesz mial na mnie ochote…
– Ale jestem pierwszy… prawda ?
– Kazdy kto dzis bedzie juz mnie mial… wiec bardziej po sprawiedliwemu trzeba dzielic… a jak wygladam… ?
– Tylko chrupac… i to w calosci…

Nastepne pukanie… Anka ze swoim facetem…
Wojtek dostal takie oczy, a Anka zaczela sie smiac…
– Zobacz, kobiety nie widzial… mam mniejsze. ale widziales je godzine temu…
– Przepraszam, widok jest hipnotyzujacy…
– Ciesze sie…
– To przez zaskoczenie… dlaczego nie powiedzialas… ?
– Chcialam to zobaczyc… nadal smiala sie Anka… faceci to proste maszyny, jedna wajcha i koniec…

Porwala mnie i polecialysmy do salonu…
– Wojtek sie urwie kolo 21, moze poszalejemy razem ?
– Ok, ale bedziemy sie kryc, nie chce siary…

Nastepne dzwonki…
– Ja polece, ty krec sie w kuchni, nie bedzie takiego zaskoku… rzucila…
Dobry pomysl… tyle, ze kucharzowi i kelnerom zaczely trzasc sie rece…
Próbowali patrzec… i psuli robote…
– Panowie, macie placone za prace, a nie za patrzenie… bo bede musiala sama dokonczyc…
Od razu sie uspokoili…

Slyszalam jak Anka zachwalala mój ubiór…
– Tylko nie padnijcie jak zobaczycie Pania domu… dzis jest bardzo odwaznie ubrana… ale swietuje… ma dziewczyna prawo…
Pokrecilam sie jeszcze troche i wyszlam…
– Witajcie, dla Pan jestem Karolina, a Panowie mnie juz znaja…
Oni wniebowzieci, a one, jak przypuszczalam, chcialy od razu zabic mnie wzrokiem…
Przywitalam sie, panowie powsciagliwi, tak na wszelki wypadek, a one po chwili juz byly kupione, bo oczywiscie Anka pokazala perly…
Ogladaly, przymierzaly, wcale sie nie balam, one zadowolone i juz bylo fajnie…

– Wcale ich nie bede nosic, az strach, ale w domu, czemu nie…
– Masz racje, po co takie drogie… ?
– Wspólnik meza z Niemiec chyba sie wyglupil, a mojemu nie wypadalo odmówic.. a jak faceci cos kupuja to trzeba brac…
Smiech, poklepywanie…
– Mój tylko o rowerze gada… ile to musi odkladac…
– To namów go na tanszy… moze wystarczy na cos malego…

Zapraszamy do stolu…
Wszyscy jedli, zachwalali potrawy… a ja kombinowalam, jak to zrobic… ?
Malo ludzi, trzeba bedzie je spic… i wtedy jakos sie uda…

Podeszlam do rowerzystów…
– Zadbajcie o zony z drinkami, ale sami nie pijcie za duzo… bo potrzebuje waszej spermy w sobie… ok… ?
Wielkie oczy i wielkie usmiechy…
Czas zaczac impreze…

– Mariusz wymykamy sie… ale osobno… ide do toalety, ale za nia jest gabinet Roberta… tam bede za minute… stoi ci ?
– Od wejscia… zreszta, wszystkim stoja…
Obeszlam, wzielam swoja szklaneczke… i do lazienki…
Idac liczylam do 60… a kazda cyfra podbijala moje podniecenia, zaczelam sie trzasc z emocji… w domu pelnym ludzi bede dawac dupy kochankowi za sciana.. w gabinecie meza…
W lazience wyjelam korek, sprawdzilam czystosc, nasmarowalam zelem… i wymknelam sie…
Wszedl za mna doslownie w 5 sekund…

Od razu zaczal calowac…
– Wyciagaj go…
Odwrócilam sie i oparlam o blat biurka…
Podciagnal spódniczke… jednym ruchem sciagnal do kolan majtki, trzasnal w tylek, dotknal dziurki i wsadzil…
– Pierwszy raz powoli…
Wszedl szybko…
– Oj ty… !!!
– Jak dajesz to dajesz… wypnij sie kurewko…
Wypielam…

Plask, plask… juz po trzech ruchach sie ulozyl… korek to korek…
Nastepne razy na tylek…
I jazda… kurwa… jak ja to uwielbiam…
Dupa az grzala sie od jego szybkosci… ladowal, a piersi lataly w swój rytm…
Odwrócilam glowe… widziec faceta jebiacego twoja dupe to piekny widok… czuje kazde jego wejscie, kazdy uscisk bioder… slysze kazde westchniecie…
Ugielam lekko nogi, aby wchodzil na jego wysokosci…
Polozylam sie na blacie, rece na boki, trzask w tylek, trzask… o tak… czulam jego mocne dlonie trzymajace biodra…
I… zwalniajace ruchy bioder… zlewal sie w tylek… i jeczal…

Pomyslalam, czy to dobry pomysl, nie wiem ile spermy tam wejdzie… ?
Pójde czesciej do lazienki…

– O kurwa… tego mi trzeba bylo… ale masz tyleczek… jeczal i chwalil…
Wyciagnal i zaczal go calowac… a ja poczulam, ze musze szybko do lazienki…
Wyrwalam chusteczke z pojemnika… Robert mial na biurku, zakorkowalam… ubralam majtki, odwrócilam sie, dostal buzi i juz lecialam…

Gdy wrócilam spojrzalam na zegar… 5 minut… zajebiscie… nikt w ogóle nie zauwazyl…
Rozmowy o niczym, duzo o zawodach, komentowali jakie treningi, jaki dobry czas mieli we dwójke… ich radosc i duma…
A ja juz sie rozgrzalam, cipka zadowolona, tyleczek jeszcze bardziej, ciepelko sie rozchodzi, korek wcisnelam z powrotem, aby nie bylo niespodzianek…

– I co, jakos dretwo… zagadala mnie Anka…
– Ales skad… juz dalam Mariuszowi… w tylek…
– Jezu , kiedy… ?
– Piec minut temu… w gabinecie Roberta…
– A dlaczego w tylek ?
– Bo mam okres dzisiaj…
– Ale ty jestes kurwa… jak nie mozesz… to jednak mozesz…
– Aniu, ja zawsze moge…
– Poczekam, az mój pójdzie i tez mu dam… po starej znajomosci…
– Polewaj dziewczynom, musimy je upic, aby nie podpadlo…
– Zalatwione…

Poszlam do kuchni…
– I jak Panowie.. ?
– Szefowo jest ok, zaraz podajemy smakolyki i wjedzie tort…
Bylam tak rozbudzona, ze nawet im bym dala…
Przechodzac z kuchni do salonu, mamy maly pokoik z boku…
Otworzylam drzwi, stanelam za futryna, slyszalam kazda rozmowe i podciagnelam spódnice…
Przez majtki zaczelam masowac lechtaczke…
Ale dobrze… jeszcze nie opadlo, a teraz zaczelo rosnac…
Noga na komode… prawie gola cipa przy drzwiach… jak kelnerzy pójda to mnie zobacza…
Dosunelam tampon i dawaj…

Po calym ciele zaczelo sie rozchodzic… musze tak sie rozgrzac, ze bedzie mnie tak trzymac, ze potem wystarczy, ze scisne uda…pod stolem…
Ojejku… juz jest w glowie… wlosy mi sie podnosza… takie to jest uczucie…
Reka z tylu trzymalam korek, a prawa szalala z lechtaczka…
Dostac, czy nie ?
Dostac, czy nie ?
Idzie… cholera… zatykam sobie buzie, bo zaczne krzyczec… jest mocny… moje zawsze sa silne…
Pilnuje tampon, korek… i buzie… az skurcz prawie mnie zlapal…
Ledwo sciagnelam noge z komody… cala zesztywniala….

Ale mnie trzyma…. az nogi mi sie trzesa…
Musze do lazienki…

A kelnerzy akurat zawolali…
– Uwaga tort jedzie…
Maja wyczucie…
Zeby korek tylko nie wyskoczyl… bo ciagle mam skurcze w cipie i tylku…
Wyszlam za nimi… spojrzenie w lustro… o… sutki az krzycza… cholera…
Stanelam za Robertem, moze sie uspokoi…
Tort za Ironmana i wspaniale miejsce…

– Chcialbym cos zakomunikowac.. zaczal Robert…
– Dajesz…
Dziewczyny juz byly wesole, Anka usmiechala sie do mnie…
– To byl mój ostatni Ironman, nie bede juz wypluwal sobie flaków dla medalu, zwalniam i to ostro…
– Wyglupiasz sie… zakrzyczeli…
– Mam ochote ten czas poswiecic mojej pieknej zonie… pokaz sie Karolinko….
I wypchnal mnie na srodek…
– Dla takiej kobiety to warto… zawolali wszyscy mezczyzni…

Oczywiscie patrzyli sie na piersi i na brodawki…
– Jestem wzruszona…
– Widac… zawolala Anka… i w smiech…
Tamte byly cicho…
– Ja popieram, bo mam ochote urodzic mojemu mezowi nasze wspólne dziecko…
– Gratulujemy… !!!

Odwrócilam sie i pocalowalam Roberta jak moglam najmocniej…
– Dobrze sie bawisz ?… szepnal na ucho…
– Juz raz dalam i raz sama sie zadowolilam, nie ma okazji… wymysl cos…

Rozlano szampana…
– Do dna pijemy…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

gaziantep escort antep escort izmir escort karşıyaka escort malatya escort bayan kayseri escort bayan eryaman escort bayan pendik escort bayan tuzla escort bayan kartal escort bayan kurtköy escort bayan ankara escort kayseri escort marmaris escort fethiye escort trabzon escort film izle bursa escort bursa escort bursa escort esenyurt escort avcılar escort ankara escort