Uncategorized

Pomiedzy ksiazkami. czesc 3

Double Penetration

Pomiedzy ksiazkami. czesc 3
Zrobila herbate. Potem ustawila dwa krzesla miedzy bibliotecznymi regalami. Usielismy tam ukryci przed wzrokiem przechodniów. Caly czas padal snieg. Wiatr krecil platkami sniegu, samochody z trudem przebijaly sie przez zaspy a ludzie uciekali do domów. Dochodzila 19.
Pilismy goraca herbate nic nie mówiac. Zapalila papierosa i strzasala popiól do popielniczki postawionej na podlodze. Lampka stojaca na biurku pare metrów od nas rzucala slaby blask miedzy pólki z ksiazkami. Grzbiety “Tajników ogrodnictwa” i “Wszystkiego o uprawie roslin straczkowych” spogladaly na nas z dezaprobata.
– Rano chyba sie zagalopowalem – odezwalem sie pierwszy – przepraszam.
Zaciagnela sie papierosem i wypuscila chmure dymu nad naszymi glowami.
– Po co tu przyszedles? – zapytala.
Dobre pytanie. Zastanowilem sie i odpowiedzialem:
– Tak szczerze to nie wiem. Bylo mi zle. Nie moglem sobie znalezc miejsca. Jest mi przykro, ze pani przeze mnie plakala. Dzisiaj rano… ja nie myslalem, bylem w jak amoku. Jeszcze raz przepraszam.
Pokiwala smutno glowa.
– Cóz, sama sobie jestem winna. Nie tylko ty czasem nie myslisz. To co sie stalo dzisiaj rano bylo konsekwencja mojej – zastanowila sie – niefrasobliwosci. A moze tez glupoty po prostu.
Znowu zaciagnela sie papierosem i znowu nad naszymi glowami przeplynely siwe kleby dymu.
– Sluchaj, mam juz prawie piecdziesiat lat. Osiem lat temu zostawil mnie maz. Byl moim pierwszym facetem, prawdziwa pierwsza, szkolna milosc. Pobralismy sie gdy mialam dwadziescia lat. Nie mielismy dzieci. Nie wiem czyja to wina, staralismy sie, ale nie zachodzilam. Osiem lat temu mnie zostawil – koniuszek papierosa rozjarzyl sie mocniej gdy sie zaciagnela – dla mlodszej. Rozwód przezylam bardzo mocno. Swiat mi sie zawalil. On wyjechal, ja zostalam. W moim rodzinnym miasteczku takich rzeczy nie ukryjesz. Ludzie gadali o mnie, zaczelam popijac. Wrócilam do rodziców, roztylam sie, wpadlam w depresje. Staczalam sie i w koncu, rok temu sie ocknelam. Po siedmiu latach wegetacji poszlam na terapie, schudlam, znowu przytylam…
– Jak dla mnie jest pani… – próbowalem wtracic.
– Teraz ja mówie. Sluchaj, bo nie bede powtarzac – kolejna chmura wyplynela z jej ust – W miedzyczasie upadla komuna. Pomyslalam, ze skoro wszystko zaczyna sie od nowa to ja tez mam szanse. Za pieniadze z rozwodu i dzieki pomocy rodziców wyjechalam z tamtej dziury. Kupilam tutaj kawalerke. Dostalam prace w tej bibliotece. Bylo dobrze, naprawde. Kiedy otrzesz sie o dno doceniasz proste sprawy. Ale natury nie oszukasz… – zamilkla na dluzsza chwile. Zgasila resztke papierosa i zapalila nastepnego. – Po rozwodzie nie zwiazalam sie z nikim. Nawet na chwile, nawet na jedna noc. Tutaj, w bibliotece znalazlam swoje miejsce i swiety spokój. I pojawiles sie ty. – popatrzyla na mnie uwaznie. – Jestes ladny, mily, dobrze wychowany. Po kilku rozmowach uznalam, ze calkiem inteligentny. Chcialabym miec takiego syna. Ale nie partnera! – znowu lapczywie sie zaciagnela – Ta historia z ksiazkami, które ci podsuwalam byla glupia. Bawilam sie toba, przyznaje. I przepraszam. Dzisiaj rano ponioslam za to kare. Powinnam bys madrzejsza i przewiedziec jak to sie moze skonczyc.
– Ale pani naprawde mi sie podoba – wtracilem – wcale nie jest pani stara.
– To mile, naprawde mile. I mam na imie Beata. Jak jestesmy sami to mozesz mi mówic po imieniu, ok? Przynajmniej poczuje sie mlodziej.
– Ok… Beato.
Usmiechnela sie smutno.
– Dziekuje ci, ze przyszedles. Te samotne dlugie wieczory sa najgorsze.
Znowu zapadla cisza. Beata palila w milczeniu a je myslalem o tym co mi wyznala i nie wiedzialem co powiedziec.
– No dobrze – powiedziala gaszac papierosa – robi sie pózno. Milo mi sie z toba rozmawia ale nie moge cie dluzej zatrzymywac.
Podniosla sie z krzesla i ja tez wstalem
– Mam nadzieje, ze miedzy nami bedzie jak dawniej. Bedziesz wpadal?
– Oczywiscie -zapewnilem.
– No to lec juz.
Stalem niezdecydowany, az w koncu zebralem sie w sobie.
– Musze cos pani wyznac.
– Pani?
– Musze ci cos wyznac – poprawilem sie – nie bedzie chyba jak dawniej.
– No tak – przyznala – za duzo sie zdarzylo. Ale spróbujmy chociaz. Naprawde cie lubie. Nie chce zebys mnie unikal.
– Nie o to chodzi. Ja… ja.. – spuscilem wzrok – ja fantazjowalem o tobie. Naprawde mi sie podobasz.
– Fantazjowales?
– No tak. Wiesz, kiedy… – nie dokonczylem, tylko pokazalem jak ruszam reka gdy sobie dogadzam.
Stalem przed nia ze spuszczona glowa zawstydzony wlasna smialoscia i nie odwazylem sie podniesc wzroku. Beata nic nie powiedziala, tylko jej cialem zaczely wstrzasac drgawki. Czyzby znowu plakala? Przesadzilem? Nie. Beata sie smiala.
– A to dobre – rzucila, kiedy sie troche uspokoila – to najmilsza rzecz jaka uslyszalam od… osmiu lat! Kochany jestes.
Usmiechnalem sie.
– I dalej bede to robil.
– Trudno, jakos to przezyje – znowu zaczela chichotac – Idz juz, bo mnie brzuch rozboli od smiechu.
– A moze móglbym wczesniej cie pocalowac? – wypalilem.
Przestala sie smiac.
– Skoro i tak o tobie fantazjuje to przynajmniej mialbym co wspominac – brnalem – Tylko jeden pocalunek. Na pozegnanie.
– Z pocalunkami nie ma zartów – odpowiedziala powaznie.
– Ja nie zartuje. Prosze… marze o tym!
Dluzsza chwile krecila glowa patrzac mi w oczy i marszczac czolo. Wreszcie westchnela ciezko.
– Tylko jeden i potem sobie pójdziesz? I nikomu nie powiesz?
– Tak – zapewnilem – tylko nie smiej sie ze mnie, nigdy sie nie calowalem.
Nie zwlekajac, zeby sie czasem nie rozmyslila, nachylilem sie nad nia i przytknalem swoje usta do je pelnych warg. Byly miekkie w dotyku a jej oddech pachnial nikotyna. Stala nieruchomo nie reagujac na mój dotyk. Przylgnalem do niej mocniej i namietniej jakbym chcial w ten sposób przekazac jej wszytko to, co do niej czuje. I wreszcie poczulem, ze jej usta nie pozostaja obojetne ale slizgaja po moich wargach i wspólgraja nimi. Raz, d**gi, trzeci… i znowu, i znowu wtapialismy sie w siebie i to bylo cudowne uczucie. Odwzajemniala moje pocalunki z coraz wieksza namietnoscia. Trwalo to wszystko dobra minute az w koncu odsunela sie ode mnie. W pólmroku nie widzialem jej twarzy tylko blyszczace szkla okularów.
– Naprawde z nikim sie jeszcze nie calowales? – spytala podejrzliwie.
– Naprawde, jestes pierwsza. A czemu pytasz?
– Cos za dobrze ci to wychodzi… – powiedziala odsuwajac sie.
W tym momencie zadzialal jakis impuls. Sila, której nie potrafilem sie oprzec kazala mi zlapac ja za reke, zatrzymac w miejscu i znowu pocalowac. Wiedzialem, ze nie tak sie umawialismy i przez glowe przemknela mi mysl, ze zaraz dostane z liscia albo Beata znowu na mnie nakrzyczy i kaze sie wynosic. Ale nic takiego sie nie stalo. Zanim sie z nia zetknalem jej usta wyszly mi naprzeciw i wpily sie we mnie lakomie. To bylo niesamowite i trwalo jeszcze dluzej. Beata oderwala sie na chwile przygryzajac i naciagajac mi warge. Odsunela sie tylko na tyle zebysmy spojrzeli sobie w oczy. I zaraz znów zlaczylismy nasze usta. Polozyla mi dlonie na klatce piersiowej a ja objalem ja i przyciagnalem przytulajac do siebie. Byla ciepla i miekka. W pewnym momencie poczulem, ze jej wargi nieruchomieja a w moich ustach pojawia sie nowy gosc – jej jezyk. Az sapnalem z wrazenia. Nie powiem, podzialalo to na mnie, poczulem, ze twardnieje. Kiedy jej jezyk wycofal sie na chwile wprowadzilem do gry mój. Zaglebilem sie lizac ja, a jej jezyk polaczyl sie z moim. “A wiec to jest ten pocalunek z jezyczkiem” pomyslalem z uznaniem. Beata oderwala sie ode mnie ale pozostala w moich ramionach. Nie wyrywala sie, nie próbowala uciekac.
– Co ty mi robisz… – wyszeptala calujac moja szyje – dlaczego mi to robisz?
– Bo cie pragne – odpowiedzialem zgodnie z prawda.
Popatrzyla na mnie. W jej oczach dostrzeglem cos, czego wczesniej nie widzialem. Zniknela gdzies rezerwa z jaka sie do mnie odnosila, nie bylo w nich smutku ani zartobliwych ogników gdy sie smiala. Bylo pozadanie.
– Powtórz to – rozkazala.
– Pragne cie. Jestes piekna. Chce sie z toba kochac. Pragne cie, Beato…
Pocalowalem ja mocno i pogladzilem po policzku. Podeszla do biurka, zabrala z fotela koc, którym zwykla okrywac sobie nogi. Jednym ruchem rozlozyla go miedzy regalami. Zdjela okulary i odlozyla je na bok.
– Chodz… – powiedziala cichym, chrapliwym glosem.
Ponownie zatracilismy sie w pocalunku, jej rece zaczely bladzic po moich plecach, karku i glowie. Wplatala palce w moje wlosy i gladzila szyje. Oparlem rece na jej posladkach i scisnalem je przyciskajac ja mocno do siebie. Porzucila moje usta i zaczela piescic jezykiem szyje. Przeszyl mnie dreszcz rozkoszy, sapnalem i wsunalem reke pod jej spódnice. Poczulem gladki material rajstop, przejechalem dlonia do góry i wsadzilem ja miedzy jej uda. Mimo majtek i rajstop od razu poczulem, ze jest wilgotna. Zaczalem ja masowac przez mokry material. W odpowiedzi jej dlon przesunela sie po moim kroczu badajac czy jestem gotowy. Test wypadl pozytywnie. Odepchnela mnie, i w pospiechu zsunela z siebie rajstopy wraz z bielizna. W pólmroku mignela mi ciemna kepka wlosów lonowych. Polozyla sie na kocu ciagnac mnie za soba. Zdazylem jeszcze zsunac do kolan spodnie i majtki. Uwolniony czlonek wystrzelil radosnie na wolnosc a ja juz kleczalem miedzy jej nogami zadzierajac do góry spódnice i odslaniajac jej nagosc. Chwycila mnie za penisa kierujac go w odpowiednie miejsce a ja oparlem rece po bokach jej tulowia i pomoglem jej napierajac biodrami.
“To sie zaraz stanie! – przemknelo mi przez glowe – to sie dzieje naprawde!”
I juz jej reka puscila mnie, juz poczulem jak zoladz otacza cos miekkiego, delikatnego i mokrego, juz bylem w srodku wchodzac w nia jednym powolnym ale stanowczym ruchem. Beata wciagnela gwaltownie powietrze i jeknela przeciagle. Wszedlem w nia caly i zatrzymalem sie delektujac sie ta chwila. Stalo sie. Zrobilem to, o czym marzy kazdy prawiczek. Jej cipka idealnie otaczala mnie, nie za ciasna, nie za luzna, po prostu idealna. Poruszylem sie w niej. Moje ruchy na poczatku byly niesmiale, delikatne i oszczedne a ona poruszala swoimi biodrami dostosowujac sie do rytmu. Pchniecie po pchnieciu nabieralem rozpedu, wycofywalem sie uwazajac zeby z niej nie wypasc i wracalem wbijajac sie coraz mocniej. Beata jeczala za kazdym razem kiedy uderzalem w nia, juz nie ruszala biodrami tylko ugiela nogi w kolanach zadzierajac je do góry i nadstawiajac sie zebym mógl dotrzec jak najglebiej. Zlapala mnie za posladki i wbila w nie paznokcie. Mialem ja cala dla siebie i zapomnialem o calym swiecie. W tej chwili byla tylko ona, jej wilgotna, rozpalona cipka z moim twardym kutasem w srodku. Zaczalem ja rznac z calej sily, coraz szybciej i szybciej a Beata jeczala coraz glosniej. Poczulem nadchodzacy huragan orgazmu. Pod koniec, kiedy osiagnalem tempo godne mlota pneumatycznego, spialem sie, jeknalem i wykonalem jeszcze pare koncowych pchniec. Beata widzac co sie dzieje przyciagnela moja twarz do swojej i gdy poczula jak w nia tryskam, pocalowala mnie, smakujac moja rozkosz i delektujac sie moim orgazm. Czas zatrzymal sie na chwile, a potem fala rozkoszy zaczela opadac i zdyszany osunalem sie na nia. Objela mnie i przytulila nie mówiac nic. Pelna zrozumienia gladzila mnie pozwalajac mi w spokoju przezyc te chwile do konca.
Gdy minela cala wiecznosc przewrócilem sie na plecy a Beata przywarla do mojego boku i polozyla mi glowe na piersi.
– Jestes moja pierwsza dziewczyna – pocalowalem jej wlosy – nigdy tego nie zapomne. To jest najcudowniejszy wieczór w moim zyciu.
Nic nie odpowiedziala.
– Chyba nie zalujesz… -zapytalem zaniepokojony, ale przerwala mi.
– Glupi! Czego mam zalowac? – odwrócila glowe zeby na mnie popatrzec – Tego, ze mi przypomniales co to znaczy naprawde zyc?
– Ale nie mialas…
– Nie, nie mialam. A ty nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Do cholery, pierwszy raz kochales sie z kobieta!
Wstala i poszla zapalic papierosa. Wykorzystalem to zeby podciagnac spodnie, bo czulem sie troche glupio ze sflaczalym penisem na wierzchu. Wrócila i usiadla przy mnie stawiajac obok popielniczke.
– Mój maz za pierwszym razem poradzil sobie o wiele gorzej. Rzadko mialam z nim orgazmy. To byla klasyka, konserwatywny seks przy zgaszonym swietle. Zawsze tak samo, zawsze dbal tylko o siebie i gdy konczyl od razu zasypial. A ja lezalam obok, mimo wszystko zadowolona, myslac, ze tak musi byc.
Wydmuchnela dym sie a ja wzialem od niej papierosa i tez sie zaciagnalem. Jak wiekszosc kolegów popalalem czasem pod szkola. Nie skomentowala tego, tylko odebrala mi papierosa i mówila dalej.
– Miewalam orgazmy. Tak, czasem udawalo mu sie mi dogodzic. Ale czesciej dochodze teraz, gdy sama sie soba zajmuje.
– Czesto to robisz?
Wyciagnela do mnie dlon z papierosem a ja zaciagnalem prosto sie z jej reki.
– Zalezy. Od humoru, od zmeczenia, od dnia cyklu. Jak mnie najdzie ochota. Mam wrazenie, ze im jestem starsza tym czesciej. Brak kutasa chyba rzuca mi sie na mózg… – zasmiala sie gorzko. – Ty dojrzewasz, wiec pewnie czesto?
Pokiwalem glowa i zeby ukryc skrepowanie znowu sie zaciagnalem. Zaczynalo mi sie krecic glowie. Nie wiem, czy od nikotyny czy od tej rozmowy.
– Powiedz, o czym myslales, gdy fantazjowales o mnie? Jak to sobie wyobrazales?
Zastanowilem sie chwile.
– Nic konkretnego. Naprawde. Po prostu, ze sie kochamy. To wystarczylo. Sama mysl o tym, ze jestes obok mnie zupelnie naga mnie podniecila. – wzruszylem ramionami. – Nie sadzilem, ze bedzie tysiac razy lepiej niz w marzeniach.
Zadumala sie na dluzsza chwile. Wyraznie bila sie z myslami, w koncu rzucila:
– I co, nadal chcesz mnie zobaczyc bez ubrania?
– No pewnie.
Podala mi papierosa ale odmówilem. Dopalila go i zgasila.
– A co mi tam. Rozbiore sie dla ciebie. I nie bedziemy gasic swiatla. Chce zeby z toba bylo inaczej niz z tamtym dupkiem – podniosla sie z koca. – Zaraz wracam, a ty tez masz sie rozebrac.
– Dobrze…
– I nie zapomnij zdjac skarpetek.
Poszla do toalety a ja nie zapomnialem o skarpetkach i cierpliwie siedzialem golutenki na kocu obejmujac kolana rekami. Po paru minutach wrócila, ale nie podeszla do mnie tylko do biurka. Zgasila lampke, przeniosla ja miedzy regaly i podlaczyla do kontaktu obok naszego malego pikniku. Uslyszalem w ciemnosciach, jak kolejne czesci jej garderoby z szelestem laduja na podlodze a potem pstrykna wlacznik i nasza kryjówke zalalo ostre swiatlo. Zmruzylem przyzwyczajone od ciemnosci oczy. Kiedy je otworzylem stala przede mna z rekami opartymi na biodrach. Znowu zalozyla okulary, ale poza nimi nie miala na sobie nic wiecej.
Nie wygladala na swój wiek. Skóre miala jasna i gladka. Ciezkie i pelne, troche obwisle piersi z duzymi kregami ciemnych sutków. Gladki brzuch, lekko wcieta talie przechodzaca w szerokie biodra. Kepka wlosów miedzy nogami, w której lsnila rózowa szczelina. Masywne uda szybko zwezajace sie i konczace zgrabnymi lydkami. Chlonalem ten widok z zachwytem.
– I co, podoba ci sie? – spytala.
Z wrazenia zaschlo mi w gardle wiec tylko przelknalem sline i kiwnalem glowa. Rozesmiala sie i obrócila wokól wlasnej osi jak baletnica. W blasku lampy mignely obfite posladki. Zerwalem sie z koca i podszedlem blizej.
– Jak ty jestes piekna…
– Mozna dotykac, jeszcze nie leze w muzeum – zazartowala zarzucajac mi rece na szyje i usmiechajac sie zalotnie.
Trzymalem sie na odleglosc ramion lustrujac z bliska jej kobiece ksztalty. Drzaca reka pogladzilem jej piersi i brzuch. Pocalowalem szyje, dekolt i doline miedzy piersiami. Polizalem a potem wzialem od ust brazowy placek sutka. Zaczalem go ssac i szybko stwardnial zamieniajac sie na moim jezyku w slodki rodzynek. To samo zrobilem z d**gim i odsunalem sie troche zeby podziwiac moje dzielo. Przesuwalem po sterczacych brodawkach palcami a Beata wyraznie pobudzona wspiela sie na palce i pocalowala mnie chcac uwiezic w swoich ramionach ale wyslizgnalem sie przykucajac. Sunalem jezykiem przez brzuch i zanurzylem go na moment w pepku. Opadlem przed moja boginia na kolana i skladajac jej hold wtulilem twarz w krecone wlosy miedzy nogami. Oszolomil mnie jej zapach. Zlozylem delikatny pocalunek na jej szparce i zlizalem jej soki. Od razu zasmakowalem w tym nektarze. Podnioslem glowe do góry, nasze oczy sie spotkaly. Juz od dluzszego czasu bylem twardy i gotowy, ale na razie mój maly przyjaciel musial poczekac, mialem inne plany.
– Usiadz – poprosilem.
Beata zrobila kroczek do tylu i usiadla na krzesle. Popchnalem ja do tylu i teraz póllezala na trzeszczacym meblu. Mialem nadzieje, ze wiekowy sprzet sie nie rozpadnie. Rozsunalem jej kolana, bez protestów otworzyla sie przede mna jak ostryga. W swietle z lampy dokladnie widzialem kazdy szczegól lsniacej z podniecenia i lekko rozwartej cipki. Kazdy wlosek i kazda rózowa faldke. Przesunalem jezykiem przez cala szparke od dolu do góry.
– Nikt mnie jeszcze tam nie calowal, ja nie wiem… – zaprotestowala bez przekonania.
Nie zwrócilem na to uwagi tylko przywarlem do niej wargami calujac jej szparke tak jak wczesniej calowalem jej usta. Beata zamruczala cos i odlozyla okulary. Z zamknietymi oczami odchylila glowe do tylu i oparla jedna stope na pólce otwierajac sie dla mnie jeszcze szerzej. Lizalem jezykiem jej aksamitne wnetrze, wiercilem i wsuwalem w pochwe jak najdalej tylko moglem siegnac. Moja twarz doslownie tonela w jej sokach. Odrywalem sie od niej tylko po to zeby zlapac oddech i wracalem lizac ja z pelnym poswieceniem. Beata reagowala na moje poczynania coraz glosniejszymi jekami. Przesunalem jezykiem do góry i zaczalem badac te okolice w poszukiwaniu lechtaczki. Tam gdzie zbiegaly sie delikatne platki, wyczulem jakis maly, gladki groszek. Polizalem go a potem zaczalem delikatnie ssac. Glosny jek i nagle drzenie mojej ukochanej utwierdzily mnie, ze dobrze trafilem. Pieszczac ja w ten sposób wsunalem do rozgrzanej cipki mój wskazujacy palec i zaczalem nim poruszac. Beata zatracala sie w rozkoszy, po paru minutach jej cialo zaczely przeszywac niekontrolowane dreszcze i wyginala sie nerwowo lapiac powietrze. Piescilem ja i patrzylem w góre na to co sie dzieje. Beata zlapala dlonmi swoje piersi i mocno pociagnela sie za twarde sutki. Mietosila je i szczypala rzucajac sie jak ryba wyciagnieta z wody na trzeszczacym ostrzegawczo krzesle. “Wytrzymaj – blagalem w myslach stary mebel – nie rób mi tego, wytrzymaj jeszcze troche!”
Wytrzymal. Beata krzyknela glosno, raz i d**gi, mocno scisnela swoje piersi, znieruchomiala, znowu zadrzala i chyba znowu krzyknela, ale tego juz nie moglem uslyszec. Jej uda zacisnely sie na mojej glowie jak imadlo zatykajac mi uszy i tylko czulem jak drzy, jak sie wygina i widzialem jak gryzie swoja zacisnieta piesc. Patrzylem uwieziony i pozbawiony dostepu do jej slodkosci, wiec tylko glaskalem rekami jej nogi i brzuch. Splotla swoje palce z moimi i scisnela mocno. Po pewnym czasie jej nogi rozluznily sie i Beata jeczac ciagle – ale teraz juz ciszej i spokojniej – zsunela sie krzesla i opadla obok mnie na podloge. Pocalowala mnie w usta i zlizala swoje soki z mojej twarzy. Oparla czolo o czolo i glaszczac moje wlosy wydyszala.
– Jakbys nie zauwazyl to mialam orgazm. Mam nadzieje, ze nie skrecilam ci karku. Nie przestraszyles sie?
– Nie, bardzo mi sie podobalo.
– I zeby nie bylo niedomówien, musze to powiedziec bo byles cudowny. To byl megaorgazm!
Polozyla sie na kocu ciagle dyszac a ja polozylem sie przy jej boku.
– No dobra, a teraz powiedz szczerze, kto cie tego nauczyl. Nie byles prawiczkiem, prawda? To wszystko bajka zeby mnie uwiesc. Powiedz prawde, nie obraze sie.
– Nie klamalem.
– To skad…?
– Mozna powiedziec – usmiechnalem sie – ze czytalem odpowiednie lektury. Taka jedna pani z biblioteki mi je polecila…
Po chwili oboje wybuchnelismy smiechem. Beata pierwsza spowazniala i zapatrzona w sufit powiedziala:
– To straszne, jak teraz pomysle, ze moglam przezyc cale zycie i nie zaznac takich pieszczot. Czytalam o tym, ze jest bardzo przyjemnie i kobiety to lubia. Oczywiscie chcialam spróbowac i oczywiscie nie mialam z kim. Nie mialam pojecia, ze to jest taki odlot…
– To teraz masz.
Beata uniosla sie i sprawdzila godzine.
– O której musisz byc w domu zeby nie miec klopotu?
– Przed 22.
– Mieszkasz niedaleko?
– Tak, 10 minut drogi spacerkiem.
– To dobrze, bo dopiero dochodzi dziewiata. Kladz sie na plecach.
– Ale o co…
– Kladz sie i nie dyskutuj mi tu! – grzecznie polozylem sie na plecach ze skurczonym penisem opartym o udo. – Jest wiecej rzeczy, których chcialam spróbowac, wiesz? – szepnela pochylajac sie nade mna. – Nie przepuszcze takiej okazji.
Pocalowala mnie usta, potem w szyje i nizej. Polizala moje male, twarde sutki i zjechala jeszcze nizej. Domyslilem sie na co ma ochote i rozmarzony zalozylem rece pod glowe rozluzniajac sie.
Beata odrzucila wlosy na bok, zlapala mnie reka i odsunela skórke. Nie zwlekajac wziela calego do buzi i zaczela ssac a dlon przesunela nizej, glaszczac woreczek z jadrami. Ssala mnie delikatnie a ja szybko zaczalem twardniec w jej ustach. Teraz zaczela jeszcze poruszac glowa. Osiagnalem pelny wzwód a moja cudowna partnerka nie przerywala pieszczot tylko robila to coraz namietniej i lapczywiej, jakby od tego zalezalo jej zycie. Wypuscila mnie z ust, pocalowala zoladz i otarla sie twarza o cieplego i twardego czlonka.
– Masz takiego cudownego kutasa, wiesz? – szepnela wyraznie podniecona – Uwielbiam czuc go ustach…
Znowu zlapala go reka i zaczela powoli masowac.
– Tak to robisz? Tak sobie trzepiesz? – zapytala. Najwyrazniej podniecalo ja swintuszenie.
– Tak – potwierdzilem podniecony – Wlasnie tak wale sobie konia myslac o twoje mokrej cipce.
Mruknela z aprobata, masowala mnie jeszcze chwile i wziela do buzi moszne. Bawila sie nia az skurczyla sie i zmarszczyla jak wloski orzech.
– Patrz mi w oczy – powiedziala.
Utrzymujac kontakt wzrokowy znowu zaczela mi obciagac. Namietnie, gleboko i rytmicznie. Jej glowa poruszala sie w góre i dól, cmokala i obsliniala sterczacego kutasa. Wreszcie przymknela oczy i zaczela ssac mnie mocno i szybko. Jeczalem cichutko patrzac jak moja naprezona kolumna znika raz po raz obejmowana przez troskliwe wargi Beaty. Odsunela sie w koncu dalej masujac mnie reka. Byla mocno podniecona, nie mniej chyba niz ja.
– Chce cie dosiasc – powiedziala – chce zobaczyc jak to jest byc na górze.
Zapraszajacym gestem pociagnalem ja na siebie. Szybko wskoczyla na mnie okrakiem i nabila sie siadajac na mnie i biorac od razu calego w siebie. Westchnela z rozkosza poruszajac sie powoli.
– Nie za ciezko ci…?
– Cicho badz – zezloscilem sie – nie gadaj glupot!
– Nie bede cicho, oj nie bede…
Podskakiwala na mnie z coraz wiekszym wyczuciem jeczac i sapiac.
– Ujezdzaj mnie – wychrypialem – nabijaj sie na mojego kutasa – dodalem wiedzac, ze ja to rozpala.
– O tak…
– Pieprz mnie swoja mokra cipa!
Beata zajeczala glosno i zaczela szybko ruszac biodrami. Oparla sie rekami o moja klatke piersiowa i jej ruchy zmienily sie. Zamiast podskakiwac zaczela posuwac biodrami w tyl i przód, nadziewajac sie na mnie i jednoczesnie pocierajac lechtaczka o mój wzgórek lonowy. Jeczala coraz donosniej i zobaczylem, ze znowu zaczyna szczytowac, znowu jeczy i wykrzywia sie tak jak wtedy gdy ja lizalem. Poniewaz zostalem troche w tyle za nia zaczalem nadganiac dystans pracujac biodrami w jej rytmie. Jeczelismy oboje polaczeni wspólna rozkosza. Czujac ze zaraz dojde zlapalem jej sutki. Scisnalem i pociagnalem za nie majac swiezo w pamieci to jak je sama dotykala. Beata krzyknela, wybila sie z rytmu i zaczela drzec. Ja tez krzyknalem i wytrysnalem. Wspólny orgazm wstrzasna nami jak trzesienie ziemi. To bylo cudowne, to bylo magiczne, to bylo najlepsze co moglo sie dzisiaj zdarzyc. I sie zdarzylo, wlasnie tutaj, pomiedzy ksiazkami.

KONIEC

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

gaziantep escort antep escort izmir escort karşıyaka escort malatya escort bayan kayseri escort bayan eryaman escort bayan pendik escort bayan tuzla escort bayan kartal escort bayan kurtköy escort bayan ankara escort kayseri escort