Uncategorized

W górach …

Ass

W górach …
Lampka stojaca na stole zamigotala, po czym zgasla.
– Cholera jasna – zaklal – co jest z tym durnym swiatlem?!
Po raz kolejny lampka zapalila sie na chwile, tylko po to, zeby za sekunde z trzaskiem siadla w niej zarówka. Wstal i sprawdzil, czy dziala górnie swiatlo. Oczywiscie nie dzialalo. Za oknem nie swiecila sie tez ani jedna latarnia.
„No pieknie” – pomyslal – „ciekaw jestem skad ja teraz wezme nowa zarówke. Przeciez w tych ciemnosciach nie trafie na dól do recepcji … Z reszta i tak nie ma chyba w ogóle pradu …”
Po omacku podszedl do drzwi i próbowal wyjrzec na korytarz. Zobaczyl jedynie nieprzenikniona ciemnosc.
„Ekstra, po prostu rewelacja. Skrece kark na tych stromych schodach jak nic.”
W tej samej sekundzie jego oczy przeszylo oslepiajace swiatlo blyskawicy, a powietrze zadrzalo az od poteznego uderzenia gromu. I od wrzasku, który dobiegl tuz zza jego pleców. Podskoczyl wystraszony, odwracajac sie odruchowo. Znowu uderzyla blyskawica, a w jej swietle ujrzal stojaca na korytarzu dziewczyne zajmujaca sasiedni pokój. Widzial ja wczesniej na kolacji – okolo 35 lat, blondynka z dlugimi wlosami. Wygladala na calkiem sympatyczna. Teraz stala tuz obok niego, zatykajac uszy i krzyczac w nieboglosy. Zlapal ja za przeguby rak, odrywajac je od glowy i krzyknal, zeby sie uspokoila. Podzialalo, chociaz czul wyraznie, ze dziewczyna drzy. Wtedy przypomnial sobie, ze ma w kieszeni zapalniczke. Wprawdzie palil bardzo sporadycznie, ale zapalniczke nosil ciagle przy sobie. Wyjal ja teraz i zapalil. W swietle ujrzal, ze sasiadka ma na sobie pizame. I ze placze.
– Uspokój sie, prosze – powiedzial juz o wiele lagodniej – To tylko zwykla burza, podejrzewam, ze z jej powodu wysiadl tez prad. Pójde na dól, moze w recepcji ktos cos bedzie wiedzial …
– Nie! – przerwala mu – nie zostawiaj mnie tutaj! Prosze! Ja sie strasznie boje burzy …
– No dobra, spokojnie. Pójdziemy razem, ok.?
– Dobrze …
Trzymala go kurczowo za reke przez cala droge na dól.
„Calkiem niebrzydka” pomyslal idac po schodach
Kiedy zeszli na dól okazalo sie, ze przy recepcji zebrala sie juz reszta gosci hotelu. Czyli cale 4 osoby – starsze malzenstwo z Kolobrzegu (zdazyl juz zapoznac sie z ich historia, która opowiedzieli mu rano w stolówce, nie mial gdzie uciec, wiec wysluchal pólgodzinnej opowiesci), facet kolo 40-tki i starsza pani, która wyruszyla w góry szukac natchnienia do swoich wierszy. Jak na polowe pazdziernika, to chyba i tak niezly wynik. On sam przyjechal do tej dziury ze swoja narzeczona, na romantyczny wypad we dwoje, ale obecnie zostal sam. Z pierscionkiem, który mu zwrócila ze slowami, ze tak naprawde nigdy go nie kochala. Po czym wsiadla w pociag i tyle ja widzial. Dwa dni pil, ale potem mu przeszlo. Cztery lata zycia wprawdzie poszly psu w dupe, ale stwierdzil, ze i tak lepiej to niz po kilku latach malzenstwa. Lazil potem bez celu po górach, podziwiajac piekne jesienne widoki. Jesien tego roku byla wyjatkowo ciepla i ladna. Do dzisiejszego wieczora …
– Dobry wieczór – powiedzial do zgromadzonych. W tej samej chwili z zaplecza wyszedl wlasciciel pensjonatu niosac narecze swieczek.
– Prosze panstwa, dzwonilem do znajomego z energetyki, niestety awaria jest dosc powazna, dzisiejszej nocy pradu na pewno miec nie bedziemy. Dlatego kazdy dostanie swieczuszki i spedzimy romantyczny wieczór przy ich blasku. Jesli ktos ma ochote cos zjesc, to zapraszam na pózna kolacje, z uwagi na okolicznosci bedzie to mala rekompensata za niewygodnosci.
Postanowil wziac dwie swieczki i isc na góre. Nie byl glodny. Poza tym mial w pokoju wciaz dwie butelki wina i jakies resztki z zapasów które zabrali ze soba z mysla o pikniku …
Kiedy zaczal kierowac sie ku pokojowi jego sasiadka poprosila, zeby poczekal, nie chciala isc sama po ciemnych schodach. Odczekal wiec, patrzac jak i ona bierze dwie swieczki od wlasciciela. Ruszyli razem, trzymal w reku zapalona zapalniczke, nie chcial zeby wosk kapal mu na palce. Kiedy doszli pod drzwi jego pokoju stanal, a ona razem z nim.
– Dziekuje, ze sie mna zaopiekowales. Zawsze panikuje podczas burzy.
– Nie ma sprawy – odpowiedzial – To co, trafisz juz do siebie? Daj, zapale Ci te swieczki.
– Tak, trafie … posluchaj, a nie moglabym posiedziec na razie u Ciebie? Na dworze wciaz blyska, boje sie, ze ta burza wróci …
– Nie no, jasne, zapraszam. Mam nawet cos na poprawe humoru i rozgrzewke.
– Super, bardzo Ci dziekuje – usmiechnela sie niesmialo – Tak w ogóle to mam na imie Katarzyna.
– Milo mi, Piotr – usmiechnal sie w odpowiedzi, po czym wpuscil ja do pokoju.
– Przepraszam za balagan, ale jakos nie mialem dzisiaj nastroju na ukladanie tych bambetli.
– Nie szkodzi, mój pokój wyglada o wiele gorzej. Posluchaj … nie chce byc wscibska, ale widzialem, ze przyjechales tu z dziewczyna … nie bedzie zla na to, ze mnie tu zaprosiles?
– Nie sadze, po pierwsze juz jej tu nie ma, a po d**gie, wyglada na to, ze nie bardzo obchodzi ja co porabiam … z reszta nie bardzo chce o tym rozmawiac, wybacz.
– Przepraszam …
– Niewazne, zapomnijmy o temacie, ok.?
– No dobrze. No to moze powiesz mi, czym sie zajmujesz, sam w górach?
– Heh, nie planowalem ze bede tu sam, ale teraz … laze po prostu po okolicy, podziwiam widoki i odpoczywam. A na co dzien pracuje w jednej z warszawskich kancelarii, jako murzyn do wszystkiego.
Zachichotala, po czym powiedziala:
– To co z ta rozgrzewka?
– Haha, czekaj, juz podaje.
Siegnal po stojaca w szafce butelke.
– Mam nadzieje, ze lubisz czerwone wino, bo tylko to mi zostalo.
– Jasne, bardzo.
– To dobrze. Znajdzie sie tez cos na przekaske, chociaz nie ma tego zbyt wiele …
– Dziekuje, nie jestem glodna …
– A Ty co tu porabiasz? – zapytal, rozlewajac wino do dwóch szklanek.
– Ja … przyjechalam zapomniec …
– Aha, nie pytam o wiecej. Oboje mamy opowiesci, których nie chcemy rozwijac.
– W sumie … moze rzeczywiscie lepiej nie rozmawiac o takich sprawach, po co psuc milo zapowiadajacy sie wieczór …
W tej samej chwili znowu glosno odezwal sie grom. Podskoczyla, rozlewajac na siebie cala zawartosc szklanki.
– O cholera! – zaklela – Moja pizama!
– No ladnie – powiedzial – Bedzie niezla plama. Trzeba to szybko zasypac sola.
– A skad ja wezme teraz sól? – zapytala.
– Hmm, w sumie to ja mam tu spory zapasik … Jesli dasz mi te bluze, to ja sie nia zajme …
– Ale … ale … to pizama, ja pod spodem nic nie mam …
– Yyy, przepraszam – wybakal zawstydzony – Ale czekaj, mam pomysl, dam Ci jakas moja koszulke, odwróce sie, a Ty sie w nia przebierzesz. Wtedy zajmiemy sie pizama!
– Noo … dobra, szkoda by bylo, gdyby sie zniszczyla …
Podal jej jedna ze swoich podkoszulek, po czym odwrócil sie. No i zauwazyl, ze szyba w oknie dzialala jak idealne lustro. Wiedzial, ze nie powinien tego robic, ale nie mógl sie powstrzymac. Patrzyl wiec jak dziewczyna zdejmuje z siebie bluze, przygladal sie jej perfekcyjnie zakrzywionym piersiom z nieduzymi brodawkami. Mimo woli poczul, jak jego meskosc twardnieje. Gdy dziewczyna ubrala sie odwrócil sie do niej. Na jego twarzy malowalo sie takie zaklopotanie, ze bez chwili watpliwosci zgadla co sie stalo.
– Nieladnie tak podgladac, wiesz? – zapytala
– Strasznie Cie przepraszam, ale to bylo silniejsze ode mnie … – wybakal.
– Podobaly Ci sie chociaz? – zapytala przekornie.
– Tez pytanie, sa sliczne …
– No dobra, po takiej odpowiedzi nie moge sie juz na Ciebie gniewac – mrugnela do niego – Zajmiesz sie ta bluza?
– Jasne, sory, juz! – zasypal dokladnie plamy sola, poczym odlozyl bluzke na pa****t.
– Dolej mi jeszcze, nie zdazylam nawet spróbowac tego, co mialam poprzednio.
Napelnil jej szklanke. Jego spojrzenie powedrowalo ko jej twarzy. Patrzyla na niego z lekkim usmiechem.
– Dziekuje – powiedziala i upila spory lyk – Dobre. Nawet bardzo.
Siedzieli chwile w ciszy, popijajac ze swoich szklanek. Gdy byly puste, napelnil je ponownie. Minelo tak moze z 5 minut, kiedy obydwoje odezwali sie jednoczesnie. Zamilkli i wybuchli glosnym smiechem.
– Ty pierwsza, prosze bardzo – powiedzial po chwili.
– Burza chyba juz odeszla, wiec pewnie wróce do swojego pokoju …
– Jesli chcesz … – odpowiedzial cicho?
– A Ty chcesz?
– Zebys stad wyszla? Nie …
– O. A czego bys chcial?
– Ja … przepraszam, nie powinienem, nie znamy sie przeciez, to bylo niezbyt grzeczne …
– Ale bardzo mile – odpowiedziala – To czego bys w koncu chcial, hmm?
– Ja …
– Moze chcesz swoja koszulke z powrotem?
– Co? Nie, nie, mozesz w niej zostac oczywiscie?
– Na pewno nie chcesz, zebym ja zdjela?
– A … – zatkalo go – Chce … – wyszeptal
Patrzac wciaz w jego oczy powolnym ruchem sciagnela z siebie podkoszulke. Teraz wyraznie widzial jej ksztaltne piersi i plaski brzuch. Tuz pod lewa piersia widnial malenki czarny punkcik. Poza tym nic nie zaklócalo idealnej gladkosci jej skóry. Siedzial jak zauroczony.
– Podobaja Ci sie? – zapytala
– Bardzo
– A moze chcesz ich dotknac?
– Och … A moge?
Skinela mu glowa.
Pochylil sie i opuszkami palców musnal skóre lewej piersi. Byla taka gladka i ciepla, czul wyraznie tez, jaka jest jedrna. Schylil sie jeszcze bardziej i ujal delikatnie w usta sterczacy punkt brodawki. Westchnela glosno, kladac mu dlon na glowie i przyciagajac ja do siebie. Zaczal wiec calowac ciepla skóre jej piersi, lizal brodawki, leciutko je przygryzal. Slyszal, jak przyspiesza jej oddech. Jego dlonie bladzily po jej plecach, glaszczac je delikatnie. Przesunal jezykiem wzdluz zaglebienia miedzy jej piersiami i poczul jak lekko zadrzala. Podniósl wzrok i zobaczyl, ze siedzi z zamknietymi oczami i lekko rozchylonymi ustami. Wiedziony impulsem pocalowal ja. Przez chwile zesztywniala, ale po sekundzie oddala mu pocalunek. Ich jezyki spotkaly sie. Dlonie wedrowaly co raz bardziej rozgoraczkowane po skórze. Piescil jej piersi co raz natarczywiej. Odsunela sie na chwile i kazala mu sie rozebrac. Zdjal koszulke, ale ona kazala mu rozebrac sie do konca. Patrzyla z ironicznym usmieszkiem, jak nieporadnie usiluje jednoczesnie zdjac buty i spodnie. Kiedy juz wreszcie byl nagi przysunela sie do krawedzi lózka i przyciagnela go do siebie, lapiac za powoli sztywniejacego kutasa.
– Niezly okaz – powiedziala
Zaczela powolutku masowac go, przygryzajac jednoczesnie skóre na jego brzuchu. Kiedy poczula, ze jest juz twardy odsunela glowe i popatrzyla na to, co trzymala w dloni.
– Naprawde niezly – powiedziala i wziela go do ust. Z poczatku ssala go bardzo powoli, wsadzajac go sobie gleboko w usta. Jej ruchy szybko jednak przyspieszyly, a jego co i raz fiut znikal w jej wargach. Jedna reka trzymala go u samej nasady, d**ga zaczela piescic jego jadra. Nigdy w zyciu jeszcze nikt nie robil mu tak dobrze loda. Jeczal glosno, trzymajac ja za glowe i wyginajac sie tak, zeby jego kutas jak najbardziej wysuwal sie do przodu. W pewnej chwili wziela go calego w usta.
– O kurwa – wyszeptal
– Co jest? – przerwala n chwile zabawe ustami, masujac go jednak ciagle reka
– Nic, po prostu to fantastyczne…..
– Ach … to dobrze – powiedziala, poczym zabrala sie znów za ssanie jego sztywnej paly. Lizala go, przygryzala, wsadzala koniuszek jezyka w szpare w zoledzi, robila to tak dobrze, ze nie mógl sie opanowac i po krótkim czasie wystrzelil goraca smuga spermy na jej usta. Wsunela go w tej samej chwili bardzo gleboko w gardlo, tak, ze reszta jego nasienia szybciutko powedrowala do srodka. Zlizala potem to, co zdazylo juz trysnac na nia wczesniej.
– Szybki jestes – zauwazyla
– Przepraszam, to pierwszy raz … Ale po prostu bylas zajebista …
– Za kare musisz teraz Ty wylizac mnie tak, zebym doszla równie szybko jak Ty – co powiedziawszy wstala, zsunela spodnie od pizamy i wypiela sie do niego sliczna pupa. Zobaczyl, ze jej muszelka juz cala lsni od wilgoci. Nie czekajac dluzej kleknal za nia i zanurzyl jezyk w jej cipce. Byla goraca i mokra. Czul wyraznie pulsowanie jej miesni. Lizal zapamietale, szczególnie skupiajac sie na jej nabrzmialej lechtaczce. Jego nos co i raz tracal jej d**ga dziurke, która po chwili wyraznie sie rozluznila, postanowil wiec i tam wsunac jezyk. Krzyknela cichutko. Lizal wiec na zmiane obie dziurki, jej soki splywaly mu po brodzie. Po jakims czasie zmienil taktyke i cipke pozostawil jezykowi i ustom, a dupcia zaczal bawic sie jego kciuk. Masowal ja, az poczul, ze jest juz mocno rozluzniona. Wtedy powoli sie w nia wsunal. Znowu krzyknela i wygiela sie w luk. Zabawial jej obie dziurki, a z jej ust co chwila wydobywaly sie ciche okrzyki. Szybko udalo mu sie doprowadzic ja na szczyt, a wtedy ona wtulila twarz w koc lezacy na lózku, krzyczac glosno i wyginajac sie w spazmie. Dawno juz jego kutas odzyskal kondycje, nie czekajac wiec ani chwili dluzej wbil go w jej ociekajaca wilgocia cipke. Zadrzala silnie. Pchal sie w nia z calych sil, z glosnymi klasnieciami obijal sie o jej posladki, jego fiut co chwila wbijal sie gleboko w jej pulsujace wnetrze, a kazde pchniecie oznaczalo kolejny okrzyk z jej ust. Kiedy czul, ze zbliza sie koniec wyszedl z niej i wbil sie w jej tyleczek. Wtedy znowu miala orgazm. Zacisnela sie na nim tak mocno, ze az krzyknal zaskoczony. Z jej cipki trysnal doslownie strumien soków. Kiedy znowu sie rozluznila zaczal powoli pracowac w jej pupie. Po chwili wchodzil w nia cala dlugoscia, a jego ruchy znacznie przyspieszyly. Byl caly spocony, ona z reszta tez. Oboje dyszeli glosno. Po dwóch czy trzech minutach poczul kolejny jej skurcz. Tym razem nie wytrzymal i spuscil sie w nia jakas obledna iloscia spermy. W tej samej chwili znowu za oknem trzasnal grom. Chyba tego nawet nie zauwazyla. Padl obok niej wyczerpany, zasneli w kilka sekund. Kiedy rano obudzil sie z jej glowa na swoim ramieniu pomyslal, ze chyba skoczyly sie samotne spacery po górach. Za oknem pieknie swiecilo slonce …

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

gaziantep escort antep escort izmir escort karşıyaka escort malatya escort bayan kayseri escort bayan eryaman escort bayan pendik escort bayan tuzla escort bayan kartal escort bayan kurtköy escort bayan ankara escort kayseri escort