Uncategorized

Wakacje cz.4

Big Tits

Wakacje cz.4
UWAGA – Nie jest to opowiadanie mojego autorstwa, znalazlem je na innej stronie.

Na zakupy pojechali do Koszalina. Jeden sklep, potem d**gi i trzeci. Mieli malo czasu. Do wieczora ledwie kilka godzin. A ona musiala sie przygotowac. Kiedy wróca czeka ja kapiel, golenie cipeczki, malowanie paznokci. Potem jest umówiona z makijazystka. Krystyna byla bardzo podniecona czekajacymi ja atrakcjami. Tak to odbierala. Tak czula. Dzisiaj bedzie wyjatkowy dzien. Na sama mysl zagryzala wargi i robila sie purpurowa.
On tylko asystowal zonie. Byl milczacy i ponury. Ale to nie przeszkadzalo jej wcale. Przeciwnie. Nie rozpraszal jej. Mogla sie skupic na zakupach, mogla wreszcie fantazjowac. Bielizna ale nie dla niego. Wybrala kilka par majteczek. On poszedl do kasy i zaplacil.
Ekspedientka wziela pieniadze, wlozyla towar do torby i usmiechnela sie przyjaznie. Gdyby wiedziala dla kogo to wszystko – westchnal i poszedl dalej. Kolejny sklep i kolejne wybory. Staral sie nie ingerowac, staral sie jak mógl panowac nad soba.

– czy moge w czyms pomóc? – sprzedawczyni podeszla do nich.
– tak, szukamy minispódniczek – odpowiedziala ona.
– prawda kochanie? – spojrzala na meza.
Poczul uklucie, nie spodziewal sie ze i ona…
– oczywiscie – jego twarz wydluzyla sie chyba.
– szukamy czegos szczególnego na wieczór… – zawiesila na chwilke glos i porozumiewawczo spojrzala na kobiete
– TO BARDZO SZCZEGÓLNY WIECZÓR.
– rozumiem – od razu pojela aluzje i poprosila ich ze soba.
– chwileczke – powiedziala, i poszla na zaplecze.
Andrzej stal jak wmurowany. W napieciu czekal na to co zaraz przyniesie. Jego obawy okazaly sie jak najbardziej zasadne. Chcial prawie krzyknac ale zdolal zaledwie przelknac sline. Nie uszlo to uwadze jego zony. Czy byla az tak slepa do tej pory? Przeciez on zachowywal sie jak stuprocentowy rogacz. Poczula jak soki wezbraly w jej cipce.
– przymierze ja – powiedziala
– prosze tedy – wskazala jej droge do kabiny
Poszla do przymierzalni, szybko wcisnela sie w minispódniczke i spojrzala w lustro. Przywolala Andrzeja.
– no i jak?
On zrobil sie czerwony jak burak. Przeciez to byla tasiemka. Kazdy bedzie mógl zobaczyc jej majtki… Chyba ona nie zamierza tego zalozyc. Krystyna jakby wyczuwajac jego mysli rzucila: kup ja! jest cudowna.
– co? – wymamrotal pod nosem.
– myslisz, ze im sie spodoba? – musiala to powiedziec, po prostu musiala.
Kiwnal glowa i odwrócil sie. Poszedl zaplacic. Jego zona byla usmiechnieta. Wyjela telefon i zadzwonila.
– jestesmy w sklepie
– dobrze kociaku, mam nadzieje ze wybralas cos fajnego, a moze to on wybral?
– nie, on tylko placi – zachichotala
– swietnie
– to powiedz mu jeszcze zeby ci kupil szpileczki, takie dziesiec, dwanascie centymetrów
– dobrze

Przez chwile zalegla cisza. Andrzej wlasnie wracal do niej…
– jestes mokra? – glos w sluchawce sprawil, ze zadrzaly jej nogi
– tak, bardzo – odpowiedziala
Stanal przy niej.
– nie moge sie juz doczekac…
Poczul sie jakby dostal policzek. Który to juz raz w ciagu tych kilkunastu godzin? Ale wtedy to oni go upokarzali, teraz robila to takze ona…
– musimy jeszcze kupic buty… – jej wzrok byl rozkazujacy
– oczywiscie…
– ROGACZ JEST KOLO CIEBIE? DAJ GO
Podala mu telefon.
– halo…
– kupiles co kazalismy?
– jeszcze nie wszystko – wybelkotal.
– to spiesz sie, bo malo czasu zostalo…
– tak…
– dzisiaj pozwolimy ci popatrzec – zasmial sie
Andrzej przelknal glosno sline. Potarl dlonia czolo.
– cieszysz sie?
– tak…
Krystyna spojrzala na niego z nieukrywana drwina. Nie mógl zniesc tego. Milczal.
– daj cipke
– jestem – powiedziala nerwowo.

Sytuacja coraz bardziej ja wciagala wprawiajac ja w stan podniecenia. Zapragnela jeszcze raz to zrobic, zapragnela jeszcze raz upokorzyc Andrzej. To bylo takie…takie wyuzdane…perwersyjne i…
– on sie bardzo cieszy i…chcialby wam podziekowac…
Szyderczy smiech rozlegl sie po d**giej stronie. Ona zawtórowala tym samym.
– no podziekuj rogaczu – zimnym wzrokiem zmierzyla mezczyzne
Trzesly mu sie dlonie. Wlasciwie to caly sie ugial. Brzemie, które go przycisnelo wydawalo sie jednak zbyt ciezkie. Czy podola temu? Czy nie upadnie pod nim? I w imie czego ma sie godzic na to wszystko? W imie czego? Watpliwosci targaly nim coraz silniej. A moze przerwac to, przeciwstawic sie? Gra uczuc byla az nadto widoczna. Krystyna przygladala mu sie ciekawie. Jego twarz miala barwy zieleni, purpury i znowu potem ziemiste. A jesli to przerwie? – zaswitalo jej w glowie. Niby chciala tego, zeby okazal sie mezczyzna, ale z d**giej strony… Nie, to zaszlo juz za daleko. Pragnela czegos zupelnie innego. Chciala zeby zaprowadzil ja do nich. Chciala zeby ulegl presji, poddal sie pod ich dyktat i byl posluszny kazdemu ich slowu. Juz wyobrazala go sobie jak siedzi bezradny, skulony podczas gdy oni bezwstydnie ja obmacuja.
– dziekuje…
Radosc wykwitla na jej obliczu. A wiec stanie sie.
ON POLEGL.

Pokonany zolnierz osunal sie po raz kolejny pod silnym ciosem. Lek, podskórny, pierwotny lek kazal mu ustapic. Czy zrobil to dla Pawla? Sam nie wiedzial. Wiedzial, ze musi opanowac emocje, choc troche bo to co czeka na niego wymagac bedzie stalowych nerwów. Przekonal sie o tym juz po chwili.
Krystyna poprosila ekspedientke i zapytala o inne spódniczki.
– mamy jeszcze jedna, podobna
-swietnie, chcialabym ja zobaczyc.
Kupili i ta. Potem bluzeczka. Nastepny sklep. Tym razem z butami. Krystyna wybiera. Jedna para, d**ga, trzecia. W koncu kupuje te z najwyzszym obcasem. Usmiecha sie do ekspedienta.
– zaplac – mówi do Andrzeja.
Ten poslusznie wyciaga portfel.
– mysli pan, ze dobrze wybralam?
– bardzo dobrze – przystojny szatyn spoglada na nia uwazniej.
– ciesze sie, ze panu sie podoba.
– mialabym jeszcze prosbe…
– tak? – ten podchwytuje jej slowa.
– kupilam kilka ciuszków, bielizne…
Andrzej spuszcza glowe. Nieznajomy zauwaza to. Nie bardzo wie co jest grane ale zaczyna mu sie podobac.
– bardzo chetnie obejrze – usmiecha sie do niej i puszcza oczko.
– wspaniale, prawda kochanie?
Ten kiwa glowa zaledwie nie patrzac na tego d**giego.
– moze powinnam ja przymierzyc? co pan o tym sadzi?
– zdecydowanie tak – odpowiada.
Jest coraz bardziej zaintrygowany. Przyglada sie Krystynie lubieznie. Chyba zbyt otwarcie to robi bo slyszy glosne sapniecie. To jej maz. Chodzmy tam – pokazuje w strone przymierzalni. Ruszaja wszyscy troje. Andrzej idze jak na skazanie, sprzedawca ze sterczacym kutasem,
A ONA MOKRA I GOTOWA NA RZNIECIE.

W koncu znika w srodku. Napiecie siega zenitu kiedy slysza jak zsuwa sie z niej spódniczka. Nieznajomy przestaje nad soba panowac. Jedno spojrzenie na Andrzeja i jest gotowy to zrobic. Naglym ruchem odsuwa kotare.
– nie moglem sie juz doczekac – usmiecha sie nieco sztucznie i wskazuje na swój rozporek.

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir

gaziantep escort antep escort izmir escort karşıyaka escort malatya escort bayan kayseri escort bayan eryaman escort bayan pendik escort bayan tuzla escort bayan kartal escort bayan kurtköy escort bayan ankara escort kayseri escort